Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta.
George Orwell
Informatyzacja służby zdrowia i emocje
Mariusz Zielke
Czy największy projekt informatyczny finansowany z funduszy unijnych ma szansę na sukces?
Niemal codziennie otrzymujemy informacje o problemach z informatyzacją służby zdrowia. Wielu twierdzi, że błędów i opóźnień nie da się już naprawić, projekt ustawy napotyka krytykę różnych instytucji i innych resortów, pojawiają się głosy o zagrożeniu środków unijnych (blisko 800 mln zł) przeznaczonych na ten projekt, co rzutowałoby na cały Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka. Odpowiedzialne za projekt Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia jest bardzo ostro krytykowane przez internautów, zostało krytycznie ocenione przez Ministerstwo Zdrowia i Urząd Zamówień Publicznych. CSIOZ ewidentnie nie było kadrowo i operacyjnie przygotowane do prowadzenia tak ważnego projektu. Nie pomogły wojny z pracownikami. Zarzuca się mu też, że nadrabiając opóźnienia kupuje obecnie rzeczy nie do końca potrzebne na tym etapie (czemu zdecydowanie CSIOZ zaprzecza). W tym miejscu będziemy publikować kolejne artykuły na temat tego projektu aż do – mamy nadzieję – szczęśliwego jego zakończenia i uruchomienia zapowiadanych systemów. Zapraszamy do dyskusji na ten temat (BARDZO JEDNAK PROSZĘ O MERYTORYCZNĄ DYSKUSJĘ I NIE STOSOWANIE OBRAŹLIWYCH OKREŚLEŃ I PSEUDONIMÓW).
Ostatni artykuł na ten temat:
Ministerstwo Zdrowia ostro oceniło CSIOZ
Nielegalne i nierzetelne – tak wiele działań komórki szykującej e-zdrowie ocenia Ministerstwo Zdrowia.
W sieci pojawiły się kopie raportu z kontroli w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które zarządza jednym z najważniejszych i największych obecnie projektów unijnych – wartą miliardy złotych informatyzacją zdrowia. Raport jest bardzo krytyczny, a jego autorzy zarzucają centrum wiele działań niezgodnych z prawem, nielegalnych i nierzetelnych. Główne zarzuty dotyczą złego zarządzania personelem, polityki kadrowej, udzielania zleceń z ominięciem prawa zamówień publicznych, łamania tego prawa, naruszenia ustawy o finansach publicznych, zaległości w wydawaniu unijnych pieniędzy, zaniechań w pracach przygotowawczych do wprowadzenia e-zdrowia, znacznych opóźnień w tych projektach, opłacania niektórych prac ze środków unijnych nie przeznaczonych na te prace, co stanowiło złamanie umów na dofinansowanie.
CSIOZ to podległa Ministerstwu Zdrowia instytucja, która zarządza największym w Polsce projektem informatycznym dofinansowanym z Unii Europejskiej - budową „Elektronicznej Platformy Gromadzenia ,Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych”. To projekt wart blisko 800 mln zł. Wraz z innymi systemami, dostosowaniem szpitali i innych placówek, e-zdrowie pochłonie znacznie więcej pieniędzy – koszty należy liczyć w miliardach złotych. Dlatego przygotowanie projektów powinno być na najwyższym poziomie.
Kontrolę przeprowadziło przez miesiąc (w marcu i kwietniu 2010 r.) dwóch pracowników MZ. Stwierdzili m.in. że główny księgowy w chwili zatrudnienia nie spełniał warunków wymaganych na danym stanowisku; część pracowników nie posiadało zakresu obowiązków; pracownicy zatrudnieni w formie telepracy nie byli rozliczani z wykonywanych zadań i nie mieli przydzielonych zakresów obowiązków; CSIOZ mimo wymogu ustawowego nie miał audytora wewnętrznego, którego zatrudniono dopiero 7 kwietnia 2010 r. (CSIOZ nie realizowało zadań audytu wewnętrznego, co było działaniem nierzetelnym oraz nielegalnym i stanowiło naruszenie art. 274 ust. 2 ustawy o finansach publicznych; trzeba przeprowadzać audyt, jeśli plan wydatków lub przychodów w jednostce budżetowej przekracza 40 mln zł); w rejestrze umów nie uwzględniano umów o dzieło i umów zleceń.
Kontrolerzy wygenerowali umowy z programu Kadry i Płace i doszukali się wielu nieprawidłowości. Stwierdzono, że w 2009 r. bardzo wzrosła liczba umów zleceń i o dzieło – takie umowy zawarto ze 114 osobami na kwotę ponad 1,1 mln zł, w tym z 10 pracownikami CSIOZ na 69 tys. zł. Dla porównania w 2008 r. takie umowy zawarto z 34 osobami na 161 tys. zł.
„Tym samym w 2009 r. nastąpił wzrost o 335,30 proc. liczony rok do roku ilości zawartych umów w stosunku do 2008 r. (…) z przedstawionych do wglądu umów zlecenia oraz umów o dzieło zawartych z pracownikami CSIOZ stwierdzono, że w 11 przypadkach ww. umowy pokrywały się z zakresami obowiązków pracowników CSIOZ, co było działaniem niegospodarnym i nierzetelnym.” - napisano w raporcie.
Z 75 wybranych losowo umów do kontroli, 48 umów o dzieło zawarto z ekspertami na ocenę merytoryczną wniosków o dofinansowanie projektów.
CSIOZ nie wywiązywał się też z planu wydatków. W 2008 r. zaplanowano 45 mln zł wydatków z POIG (Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka), a wydano tylko niespełna 707 tys. zł. W 2009 r. wykonanie planu było już znacznie lepsze. Z POIG zaplanowano 4,4 mln zł a wydano 3,5 mln zł, a z POIiŚ (Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko) - 84,8 mln zł, a wydano 70,9 mln zł.
W 2010 r. CSIOZ planuje wydatkowanie 57,3 mln zł z POIG, 21,5 mln zł z POIiŚ oraz 7,4 mln zł z budżetu. Do 31 marca z POIG wydano jednak tylko 1,6 mln zł, z POIiŚ 2 mln zł, z budżetu 1,4 mln zł. CSIOZ musi się spieszyć - opóźnienia projektów sięgają 18-20 miesięcy.
Kontrolerzy skrytykowali też wiele działań związanych z udzielaniem zamówień, opłacaniem ich i kontrolowaniem. Zdarzały się przypadki nieterminowego regulowania zobowiązań wobec kontrahentów, ale kwoty odsetek nie były duże (3,4 tys. zł w 2009 r.) CSIOZ za to czasami regulował płatności przed terminem, a nawet przed odebraniem prac od kontrahenta. Zdarzały się umowy o tym samym zakresie, zawierane tuż poniżej progu, a w przypadku serwisowania systemu RZOZ źle obliczono czas serwisu już opłaconego, przez co CSIOZ zapłacił za serwis podwójnie, a ponadto zlecił serwis niezgodnie z przepisami (bez przetargu). CSIOZ – zdaniem kontrolerów – wielokrotnie łamał przepisy lub działał niegospodarnie udzielając zamówień.
Od 1 stycznia 2008 r. do 24 marca 2010 r. Centrum zawarło łącznie 39 umów powyżej 14 tys. euro (z czego w 2009 r. zawarto tylko 1 umowę) oraz 107 umów o wartości poniżej 14 tys. euro (49 w 2008, 44 w 2009, 14 w 2010).
Kontrole UZP i Urzędu Kontroli Skarbowej także wykazały nieprawidłowości w kilku postępowaniach o zamówienia. Kontrolerzy stwierdzili m.in. brak należytego nadzoru nad realizację jednej z umów doradczych (o wartości 4,9 mln zł), na przygotowanie projektów unijnych, w której zapłacono za usługi kilka dni przed odbiorem prac (faktura wystawiona 16 czerwca 2008 r., zapłacona 23 czerwca 2008 r., a prace odebrano 30 czerwca 2008 r.) Niewłaściwy nadzór nad realizacją tego zamówienia – zdaniem kontrolerów – mógł skutkować koniecznością zlecenia za blisko 0,7 mln zł modyfikacji przygotowanych studiów wykonalności oraz innych usług doradczych za kwotę do 1,765 mln zł.
Kontrola umów poniżej progu skutkującego koniecznością ogłaszania przetargów wykazała zlecanie wielu ekspertyz na kwoty tuż poniżej progu (równowartość 14 tys. zł netto czyli 54 tys. zł netto i odpowiednio 66.220 tys. zł brutto). Z 20 skontrolowanych umów na ekspertyzy (za łącznie blisko 874 tys. zł) w 8 przypadkach umowy zawarto na 66.200 tys. zł.
„Powyższe może świadczyć o świadomym określaniu wartości zamówienia oraz dzieleniu zamówień publicznych przez CSIOZ w celu „ominięcia” ustawy Prawo zamówień publicznych” - piszą kontrolerzy.
CSIOZ określał ceny umów bez kalkulacji „określając jedynie, że były to szacowane ceny rynkowe.”
Kontrolerzy skrytykowali także prace nad projektami strategicznymi. 17 sierpnia 2009 r. zarządzeniem Ministra Zdrowia powołano Komitet Sterujący PIOZ (Programu Informatyzacji Ochrony Zdrowia), jako ciało doradcze dla ministra zdrowia. Komitet miał się spotykać nie rzadziej niż raz na 2 tygodnie. Tymczasem od 17 sierpnia 2009 r. do marca 2010 r. posiedzenia tego ciała odbyły się tylko 6 razy.
Kontrolerzy zarzucili jednemu z członków tego komitetu konflikt interesów, a CSIOZ opłacanie przygotowywania materiałów na te posiedzenia spółce członka komitetu.
Jeden z głównych zarzutów dotyczył też polityki personalnej, m.in. bardzo częstej wymiany kierowników kluczowych projektów.
„W świetle poczynionych ustaleń kontrolnych należy negatywnie ocenić działania Dyrektora CSIOZ w zakresie niezapewnienia właściwej osoby na stanowisku kierownika projektów (częsta rotacja, brak ciągłości, brak tzw. pamięci organizacji). Powyższy stan może stanowić zagrożenie dla terminowej i skutecznej realizacji projektów z uwagi na fakt, iż nie ma stałych i jednocześnie kluczowych osób odpowiedzialnych za profesjonalne wdrożenie i stały nadzór nad realizacją ww. projektów.” - czytamy w raporcie.
Szacowane opóźnienie realizacji projektów wynosi 18-20 miesięcy.
We wnioskach pokontrolnych Jakub Szulc, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia nadzorujący informatyzację zalecił dyrektorowi CSIOZ m.in. bezwzględne przestrzeganie przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych, przestrzeganie oraz egzekwowanie rzetelnego wykonywania przedmiotu zawieranych umów cywilnoprawnych przez CSIOZ, w szczególności w zakresie jakości oraz terminowości ich wykonywania, egzekwowanie od wykonawców rzetelnego wystawiania dokumentów potwierdzających wykonanie przedmiotu umowy, wyeliminowanie płacenia wynagrodzenia przed zrealizowaniem przedmiotu umowy, określanie realnej wartości zobowiązań w umowach, wzmożenie nadzoru nad umowami, wyeliminowanie tych samych przedmiotów umowy, płacenia podwójnego wynagrodzenia za ten sam przedmiot, podjęcie działań w celu zatrudnienia profesjonalnej kadry, określanie zakresu obowiązków, zatrzymanie fluktuacji kadr.
Komentarza CSIOZ do ustaleń kontroli nie udało nam się uzyskać.
„Potwierdzam, że kontrola Ministerstwa Zdrowia odbyła się w dniach 24 marca 2010 r. do 30 kwietnia 2010 r.” - napisał do nas jedynie CSIOZ.
20 września 2010 0:25
|
Wyślij link
|
Drukuj
|
Pobierz jako PDF
|







tytuł komentarza
autor
komentarz
Kod z obrazka (wymagany)
Czuc, że minister może Sikorce pogrozic palcem w bucie, a przynajmniej Sikorek tak to prezentuje.
2009 r. - nowa akcyza na samochody powyżej 2.0 l
2010 r. - podniesienie akcyzy na olej napędowy
2011 r. - kolejne podwyzki akcyzy na paliwa, wyższe opłaty za przegląd techniczny, dowód rejestracyjny i tablice rejestracyjne.
Jesteśmy ostro uciskani fiskalnie! Może w końcu dziennikarze tym się zainteresują ?
Ale nie wiadomo, co będzie, bo podobno zaczęli pytac dziennikarze o cały ten bajzel i parasol, więc może sie okazac, że to nie Szulc będzie wisiał.
Przedrukował go Rynek Zdrowia, swoim zwyczajem broniąc Sikorki.
Do artykułu dodano komentarz, który lepiej zacytuje, bo nie wiadomo jak długo powisi na forum Rynku:
Dziwi, że Rynek Zdrowia bezkrytycznie broni CSIOZ. Artykul cytowany w Rzeczpospolitej nie porusza nawet 10% wątków bezprawia w wydawaniu pieniędzy publicznych , bałaganu, sobiepaństwa i dyletantyzmu wykrytego w tej instytucji. Raport z kontroli jest nadal dostępny w sieci.
Nie jest również prawdą stwierdzenie rzecznika Ministra Zdrowia, że nie było dotąd uwag ze strony instytucji zewnętrznych - Prezes UZP już skierował sprawę dzielenia zamówień publicznych do właściwej instytucji. Inne postępowania są w trakcie badań.
Cały czas widać ustawianie przetargów pod "kolegów"cytowanych w raporcie. Zatrudnianie dzieci znajomych niezależnie od ich umiejętności - liczy sie co może załatwic tatus.
Nie poruszono (jeszcze?) wątku nieudanej ustawy, która w obecnym brzmieniu jest wręcz niezgodna z konstytucją i od lat nie jest poprawiana. Dyrektor CSIOZ za to macha szabelką na GIODO. Instytucja pokazała, ze nie jest w stanie przeprowadzić poprawnie i skutecznie nawet przetargu na zakup tonerów, więc można sie spodziewac tylko wielkiej klapy i zwrotu już wydanych sporych (jak widac z raportu kontroli) pieniędzy na "ekspertyzy" i "opracowania" wykonywane przez kolegów.
Dawni i obecni pracownicy tej instytucji mogą potwierdzić wiele więcej niż wynika z raportu, od masowej produkcji antydatowanych dokumentów poczynając...
Niestety, to nie dyrektor CSIOZ poniesie koszty swojej radosnej działalności - to my wszyscy finansujemy utrzymanie jego dworu i dworzan oraz działalność filantropijną ze społecznego grosza.
Wydawało by się, że rynek zdrowia powinien zachowac większy obiektywizm, bo ktoś bardziej nieprzychylnie nastawiony mógłby pomyśleć, że nieprzypadkowa jest ta tendencyjność.
Nic dodac, nic ująć.
Jeśli ktos ma namiary na ten raport, to prosze o ich opublikowanie.
Najjlepszy dowod: Sikora na zastepce wzial czlowieczka, ktory nie ma jakiegokolwiek doswiadczenia w kierowaniu zespolami ludzkimi i z tego powodu odpadl w konkursie na dyrektora jaki organizowal tam Drozdz.
Piszcie rzyczy prawdziwe, a nie wymyślone.
A wtedy ten, kto to puścił miałby nielekko.
Przykład mieliśmy niedawno na GIS: Kopacz kazała zamknąć sklepy, wiedząc że to jest nieprawne, więc GIS od razu złożył papiery, żeby teraz po aferze że będą odszkodowania za bezprawie dzielna pani minister nie wykopała go z hukiem na żer opinii publicznej, pokazując jakie to ma słabe kadry.
Zresztą ostatnie przetargi też będą wątpliwe: ustawiane (i bez zachowania trybu konkurencji) postępowanie na IKP - gdzie jak ktos zauważył można było gazetę złożyć a i tak nikt by się nie dowiedział, nieuzasadnione zakupy maszyn, których nie są w stanie wykorzystać nawet za 10 lat ani uzasadnić wydatku.
To w ogóle jakieś większe lody.
Pani Małgosia, z wpisów wyżej - to zastępca dyr, Małgorzata Krowi... - rzeczywiście uciekła na L4 przed sądem - właśnie o mobbing. Też by się gazeta przydała bo ministerstwo wie i nic nie robi.
Pozdrawiam
A jakie to sa niby te powody niezatrudnienia p Kajetana? PK go nie chial i mial pretekst i tyle.
Jest BARDZO WIELE skutecznych powodow zeby nie wystartowal w konkursie ten co nie trzeba. By wymienic tylko:
-wszczecie postepowania dyspyplinarnego wobec jakiego misia
- wniosek o dyscypline finansow czy nawet informacja o wszczeciu postepowania przez Rzecznika Dyscypliny
- wycofanie certyfikatu bezpieczenstwa przez ABW
O gosciach spoza admin nie mowie bo oni stoja na z gory przegranej pozycji :-)
"-wszczecie postepowania dyspyplinarnego wobec jakiego misia
- wniosek o dyscypline finansow czy nawet informacja o wszczeciu postepowania przez Rzecznika Dyscypliny
- wycofanie certyfikatu bezpieczenstwa przez ABW"
Natomiast p. Kajetan nie został zatrudniony w DI ani wbrew, ani za przyczyną interwencji PK.
Sa bowiem takie sytuacje, ze niestety nawet osoby wymieniane w tych komentarzach jako AA, AB, ... nie posiadają kompetencji, ani mocy sprawczych do podjęcia decyzji dotyczących spraw kadrowych.
Sorry, ale wiekszej BZDURY nie czytalem ze decydent polityczny moze nie miec woli sprawczej w sprawach kadrowych. Minister jakby chcial to by bylo inaczej.
To co podalem to przyklady z roznych urzedow jak zalatwiano takie sprawy. Jesli pracujesz w administracji to domyslasz sie o jakich casusach mowa wiec nie udawaj naiwniaka.
Wy sie lepiej modlcie zeby kilku banitom ukladalo sie dobrze w biznesie i nie przyszedl im do glowy powrot na jasna strone mocy ...
To nie jest wątek dla personaliów w MSWiA.
Przetarg na doradztwo w P2: wygrany przez kolegę prof. B.Szafr. , właścieiela firmy ticons. Okazuje sie, że CSIOZ "nie sprawdził" że wykonawca ma wymagane doświadczenie. Sprawa pewnie by nie wyszła, gdyby nie wgląd w papiery wykonany przez konkurenta.
W przetargu na IKP CSIOZ nie popełnił takiego błędu i utajnil wszystkie dane. Chodzą sluchy, że w KIO pracowała nad kuriozalnym wyrokiem ina znajoma Bolka Sz. i Sikorki - pani Agnieszka Bobo...
A żeby nie było zaskarżania wyroku, na wszelki wypadek Unizeto zwróciło sie do innych uczestnikow ( zwłaszcza troche mniejszych) z propozycja wspólpracy - bo sami nie maja oprogramowania do IKP.
W przetargu stawaki, żeby wsadzic swoje PKI do projektów.
Czy ktoś to mógłby potwierdzic?
Proszę dokładnie czytać:
"Natomiast p. Kajetan nie został zatrudniony w DI ani wbrew, ani za przyczyną interwencji PK."
Podtrzymuję jednocześnie swoją opinię:
"Sa bowiem takie sytuacje, ze niestety nawet osoby wymieniane w tych komentarzach jako AA, AB, ... nie posiadają kompetencji, ani mocy sprawczych do podjęcia decyzji dotyczących spraw kadrowych. "
Nie przeceniajmy p.p. Ministrów - naprawdę nie zawracają sobie każdorazowo głowy sprawami kadrowymi istotnymi często tylko dla bezpośrednio zainteresowanych.
Pozdrawiam
Kolezkoo / Kolezano, potwierdzasz to co pisalem. Jakby minister PK NAPRWDE CHCIAL KW to nikt w MSWIA nawet by mu nie smial pomyslec o podskoczeniu. No ale jak zapoznal sie z CV p Kajetana to zbastowal.
@Anonim z 25.10 z 7:33
Oczywiscie ze masz racje :-) p Kajetan ma szanse wykazac sie ze ubolska sitwa z MSWiA go nieslusznie tepila ;-)
Niby mial kontrole pokazująca bałagan i przekręty (nielegalne i niezetelne co druga ocena), a dalej kręci aż miło.
Doradztwo dla P2 - kto uwierzy ze pracownicy nie sprawdzili danych? I to akurat kolegi szefa Milstaru i Sikorki?
A kasa do podziału spora, zwłaszcza ze Deloitte coraz mniej chętnie zatrudnia gwiazdy Milstaru.
IKP - sikorki ćwierkały, że ustawiony pod Unizeto. Zeby nie wyszła miałkość pracy i nie było hałasu na rynku, utajniono ją w całości. A KIO tym razem nie widzi w tym nic złego, chociaż innych często wykluczało za takie działania. Ale w KIO pracuje inna znajoma obu panów i ponoć mocno masowała wyrok.
Ciekawe czy drugi protestujący - HP, też nie zakwestionuje wyroku, skoro wie, że zwyciezca nie ma softu i robi nadzieje mniejszym firmom na rynku na podwykonawstwo.
Nikt jeszcze nie napisał o przetargu na sprzęt dla P1. Słychać, że ponoc sprzedany juz od 2009 r za duze pieniądze. Podobno więcej mogą o tym powiedzieć już niepracujący w CSIOZ zastępca dyrektora i kierownicy projektów - są nawet dokumenty mówiące co nieco o naciskach. Teraz finalizowany przetarg - zakupiony sprzęt nie będzie wykorzystany nigdy, nie ma żadnego uzasadnienia dla takich mocy maszyn, kłania się marnotrawstwo publicznych pieniędzy ale ktos skasował swoje 10% (na wykonczenie domu jak znalazł) a sprzęt sie za 2 lata zamortyzuje i po krzyku.
Ciekawa będzie ta kontrola NIK.
To nie dyskusja o MSW ale zgadzam sie z J_24 ze tam zadbano zeby w DI byl swoj czlowiek ktory bedzie przez palce patrzyl na harce Sikorry a nie pisla wnioski po prokuraturach :)
A cóż to za idiotyczny wpis:
"To nie dyskusja o MSW ale zgadzam sie z J_24 ze tam zadbano zeby w DI byl swoj czlowiek ktory bedzie przez palce patrzyl na harce Sikorry a nie pisla wnioski po prokuraturach :)"
Dyrektor DI nie ma żadnych "przełożen" na MZ i podległe jednostki, a w ogóle to co najwyzej moze sobie poględzić na ten temat na konferencjach lub w kuluarach.
Pozdrawiam
ROTF!!! A kto nadzoruje 7 os PO IG? Krolewna Sniezka czy krasnoludki?
Po Ministrze wszystko splynie ale to Dyrektor DI
i jego wesola kamanda beda sie musieli dluuugo tlumaczyc za niegospodarnosc, pewnie przed prokuratorem i to co najmniej okregowym. Paru naprawde niezlych specow od IT z MSW po takich tlumaczeniach trzyma sie od publika z dala a Batorke omija szerokim lukiem przez Dolny Mokotow. A to byli goscie co mieli jaja jak berety ...
Chciałby zauważyć, że zadanie DI to realizacja zadań IP I stopnia dla 7 osi priorytetowej PO IG,
z z a s t r z e ż e n i e m właściwości DSI dla koordynacji działań związanych z realizacją zadań IP I stopnia dla 7. osi priorytetowej PO IG w zakresie:
- p r o g r a m o w a n i a PO IG,
- przygotowania rocznych planów działań informacyjnych i promocyjnych oraz sprawozdań w tym zakresie,
- p r z y g o t o w y w a n i a r o c z n y c h p l a n ó w k o n t r o l i oraz sprawozdań w tym zakresie,
- sprawozdawczości w cyklu miesięcznym, półrocznym, rocznym oraz informacji końcowej,
- r a p o r t o w a n i a o n i e p r a w i d ł o w o ś c i a c h;
Pozdrawiam
Czyzby to wynik tego ze wynik tzw kontroli polowkowej funduszy europejskiej "jest druzgocacy dla 7 osi PO IG " (cytat). A na liscie projektow do skreslenia jest ... P1 ("nikly postep, watpliwe rezultaty" to tez cytat).
Tak swoja droga nowy dyrektor DI MSW bedzie mial niezly pasztet na dzien dobry. No bo jak sie jest Instytucja Posredniczaca to niestety nie tylko sie uczestniczy w konferencjach drogi Anonimie ;-)
Ona trzyma go w wyniku układu politycznego tj. przytulanki PO z SLD. Poza tym, to jej to odpowiada bo jakby co to nie będzie jej wina, że się zawaliło. Kłopot tylko z opozycją. Wprawdzie Sikorka zrobił co mógł żeby i ta strona nie szumiała ale to nie pomoże. NIK nierychliwy ale już niedługo zrówna z ziemią to wszystko - na wybory w przyszłym roku będzie ekstra materiał...
Szulc się szarpie bo nie jest w stanie ocenić czy jest źle czy też dobrze. "Doradcy" nim trochę manipulują więc chłop się pogubił. U Ewy stracił notowania ale zupełnie z innego powodu..
A papiery, że o wszystkim wiedziała , to sie znajda w różnych instytucjach, gdzie będą chcieli sie wyślizgać od prokuratora.
Hotelarz wyjdzie na tym najlepiej - za kase, o której mowa na tym forum (myślę tylko o procencie do kieszeni) to już może drugi hotel budować. Jak tylko sie zrobi cieplej koło niego, od razu się ewakuuje (pewnie nawet na rentę, a co ma sobie żałować) i będzie miał zajęcie przy zarządzaniu budową jak znalazł.
Tylko czemu przytulanka? Zdaje sie ze pisali o tym, ze Hotelarz zmienił SLD na PSL?
Swoją drogą Nik sie ucieszy, jak spotka znajomych z inych kontrolowanych instytucji - czy teraz nie doradza w CSIOZ pan, który kłamał w protokołach do NIKu?
Generalnie ustawił się gdzie tylko mógł.
W SLD po starej znajomości. Do Pawlaka też wydeptał ścieżkę pod pretekstem patronatu. Pawlak to zapalony działacz na rynku IT więc obietnice przychylności Sikorki dla sektora IT wspieranego przez PSL zostały zapewne przyjęte z zadowoleniem. Opozycję pozatrudniał, a oponentom dał profity. Szulca też uśpił na swój sposób. Kwestie MSWiA załatwił pośrednio rękami profesora.
Przychylność była powszechna, że się wszystkim zdawało, że mają interes w garści, a że dużo kasy to i dałoby się to jakoś pogodzić. Wszystko grało aż do momentu kiedy nie zaczęły się poważniejsze przetargi i towarzystwo nie zauważyło, że jest trochę inaczej.
A to, że nie ma projektu i pomysłu...
A kto by tam sobie zawracał takimi pierdołami głowę...
pojawili sie koledzy z Poznania. Podobno faworyt konkursu na dyrektora DI jest z cichej rekomedacji Sikorki. Zatrudnienie Kajetana to przychylnosc wiele znaczacych Miast.
A tu fik-mik najpierw jedna kontrola, potem druga w tle nik i katastrofalne dla P1 wnioskie z MRR. Poor Leszek ;-)
Ha ha ha ha :) :) :) ROT ROTF :)
Ej nadzorujacy z MSW: Patrzyliscie przez palce co wyprawia Sikorra, unijne pieniazki lecialy do kieszonek, trzaskaliscie Sikorrze fuszki o ktorych pisze Koles no to teraz trzeba bedzie wypic piwko :))
NIK pewnie chętnie to zbada.
A pana Kazimierza Frączkowskiego nie widac ani nie słychać. Od czasu gdy CSIOZ przestał mu finansować (nieprawnie, jak czytaliśmy w protokole pokontrolnym) podróże do Wawy, to juz nawet mailowo sie nie udziela. Czy nikt nie sprawdza, że praca, za którą ten pan bierze po kilkanaście tysięcy miesięcznie nie jest wykonywana? Gdzie jest WWPE i MSWiA, takie surowe dla innych?
Ten projekt nigdy nie miał szansy na powodzenie, zważywszy na jego żałośnie niska jakośc (wystarczy przeczytać słynne studium wykonalności - wybitnie słaby, niespójny i mało merytoryczny dokument). Od początku miało to być finansowanie wybrańców, coś jak ePUAP bis, do którego nikt sie nie przyczepi, chociaz będzie nędzny, bo wszyscy beda mniej lub bardziej umoczeni. A u Sikorry nie pracują (dłużej) ludzie przypadkowi.
Za ePUAP, który został zmiażdżony przez NIK, tez nikt nie odpowiedział i sprawa zmarnowania takich pieniędzy sie rozmyła. A przeciez te pieniądze sie rozeszły po ludziach, "ekspertach" Milstaru, urzędnikach, kolegach z PTI, PIIT...
Ale okazało sie, że dane zdrowotne to cos innego niz mityczne usługi e-administracji, o które nikt nie walczy, bo czy są czy nie to nikogo specjalnie nie boli.
Jak zaczęło sie zainteresowanie (z racji meritum i dużych pieniędzy), to ustawki w CSIOZ przestały byc jak dotychczas tolerowane przez rynek.
Gdyby Sikorra nie był tak pazerny i zadowolił sie rejestrami, to pies z kulawa nogą by sie nie zainteresował i ustawki by przeszły, jak poprzednio (pamiętamy chocby sprawę RZOZ i usług do niego, to przeciez kuriozalne było).
Ale 60 milionów złotych to było za mało. Sikorra teraz swoim zwyczajem chce nacisnąć na tych, którym dawał zarobić, żeby go wybronili, ale teraz kwoty sa większe, ryzyko większe i chętnych na parasol mniej.
Nadzór ma juz w zasadzie pozamiatane. Ciekawe, kogo wyznaczą na dyżurnego odpowiedzialnego łosia.
Sikorra to mistrz obstawy kadrowej. Zwroccie uwage ze ma u siebie caly pulk "bylych", ale nie ma u siebie zadnego "spalonego" u rzadzacej opcji goscia!
@Anonim z 30.10: Czytający to forum pewnie zdązyli sie juz zorientować, że Unizeto to "wyjście awaryjne".
IKP było ustawiane pod PWPW. Głównie chodziło o wpiecie do projektów CSIOZ infrastruktury klucza publicznego PWPW.
Projekt ogólnopolski, klucze i certyfikaty trzeba odnawiac, jednym słowem- pewne i intratne zajecie dla firmy, która od zawsze jest przystania dla ludzi z MSWiA, kolegów szefa Milstaru - B. Szafrańskiego i dyr. CSIOZ - Leszka Sikorskiego.
Ale po awanturze z eReceptą sprawa sie nagłośniła.
W tle jeszcze miażdżaca opinia pokontrolna MZ, zmieniana ustawa o informatyzacji i projekt MSWiA (pl.ID) ze swoimi certyfikatami, - więc PWPW zrezygnowało z oficjalnego startu w IKP.
W zamian poprzedni dyrektor PWPW, równiez dobry kolega panów B.Sz i L.S. "wygrał" konkurs na doradztwo strategiczne w P2.
Projekt P2 to rejestry publiczne w ochronie zdrowia. Zakres może troche mniejszy niż P1, ale tez duży i wymaga PKI.
Dordca strategiczny pomoże wybrac najlepszą (według kryteriów zainteresowanych panów ) firmę realizująca usługi PKI. A potem ta firma będzie wspierała użytkowanie rejestrów, może też da się wrzucić certyfikaty do P1 (bo na razie nie ma decyzji, że będzie to koniecznie certyfikat nowego dowodu, zwłaszcza dla profesjonalistów medycznych) - czyli co najmniej kilkaset tysiecy certyfikatów - to juą konkretne pieniądze.
Chyba nie trzeba pisac, która firma byłaby najlepsza.
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że doradca strategiczny dla P2 nie realizował dotąd takich projektów i nie specjalizował sie w takim doradztwie.To firma Ticons - pod kierownictwem pana W. Paluszyńsk... Brzmi znajomo?
Następna firma, która miała PKI i współpracowała wcześniej z Sikorskim ku obopólnej korzyści (zbudowała za cięzkie pieniądze system rejestracji systemów kodowania, NIE UZYWANY do dzisiaj w CSIOZ, ale ZAPLACONY), to Unizeto.
Niezawodny podręczny pana L.S., wspominany tu A.Skubals... znany jako Skubi został nominowany do komisji przetargowej IKP (choć juz na emeryturze) i rozpoczął urabianie komisji pod Unizeto.
Unizeto tez miało ochotę na wprowadzenie swojego PKI, więc stanęło do konkursu nie majac oprogramowania do IKP i licząc na podwykonawstwo którejs z mniejszych firm startujących w tym konkursie, gdyby udało się wygrać.
O urabianiu komisji moga powiedziec więcej jej członkowie (i pewnie niektórzy to zrobia na pytania NIKu, bo głupota w takim wypadku nie ratuje przed odpowiedzialnością).
Unizeto ostatecznie wygrało. Aby nie wydała się miernośc merytoryczna pracy Unizeto, utajniono ja w całości.
Utajnienie zostało zaskarżone do KIO, ale tam sprawę pilotowała inna znajoma B.Sz., równiez korzystająca z pieniędzy w tych projektach - pani Agnieszka B. Wyrok - kuriozalny - stwierdza, że zwycięska praca może byc utajniona a konkurs rządzi sie innymi prawami niz przetargi i nie można takiej pracy odrzucić (w normalnym przetargu utajnienie całej pracy jest podstawa do wykluczenia).
Unizeto zaczęło juz szukac podwykonawcy wśród mniejszych uczestników konkursu.
Tak więc wydawało się ze wszyscy wyszli na swoje: PWPW, L.S., Unizeto.
Na koniec jednak zaskarżono wybór doradcy strategicznego dla P2. Wydało się, że nie ma wymaganego doświadczenia, a CSIOZ tego nie sprawdził (sprawdziła za to konkurencja).
Więc misterny plan włączenia PWPW do projektu P2 i zadbania o interesy właściwych firm mógł sie jeszcze posypać. CSIOZ rozesłał informacje o proteście do firm wystepujących w przetargu, wzbudzajac powszechną wesołość i kibicowanie protestujacemu. Ciekawe, czy MZ o tym wie? Bo na stronach CSIOZ było cicho.
Ale na stronie CSIOZ pokazała sie informacja o podpisaniu umowy z Ticons. Oznacza to że ITTI wycofało swój protest. Ciekawe, co dostali - jakies podwykonawstwo? Bo Ticons przeciez nie świadczył doradztwa projektowego.
Może ktos ma treść tego protestu i zamieści na wrzucie?
A swoja drogą gdyby Ticons też utajnił całą pracę to konkurencja nie miała by szansy na weryfikacje (braku) doswiadczenia firny :-)))
Ciekawe, czy Unizeto też nie ma braków formalnych, skutkujacych wykluczeniem - tego dzięki wyrokowi KIO nie można sprawdzić. A może warto by było, bo CSIOZ jak widać, starym zwyczajem "myli się" i niedowidzi. Może NIK i Unia to zrobią ;-)
A ministerstwa nie widzą nic. Nawet jawnego łamania zaleceń pokontrolnych - bo to przecież CSIOZ miał sprawdzić oferenta.
A na Batorce mowia ze Miller sciaga z Finansow czlowieka ktory zna sie na przekretach.
Dla P1 jeszcze nie podjęto decyzji co do certyfikatów (z dowodu czy osobne PKI), więc na razie można było odpuścić.
Zwłaszcza ze Kierownikiem P1 jest dawny współpracownik z PWPW - Irek Myzi...Co prawda w PWPW wprowadzał HR -owego SAPa, ale liczy sie kto go rekomenduje i czyje interesy może chronić. I jak widać po IKP i sprzęcie - chroni ;-)
Czyli - P1 na razie odpuszczono Unizeto (bo kasa zawsze sie przyda) a na razie Wiesiek P. (Ticons) obstawia P2 i lobbuje za osobną kartą zdrowotną z osobnym PKI w NFZ-owym RUMie . Potem by sie te karty ubezpieczenia wprowadziło do P1, bo przeciez NFZ-owe karty byłyby wydawane wszystkim ubezpieczonym. I biznes sie kręci.
A P2 ma pewne certyfikaty, wiec koledzy profesora Bolka Sz. mocno go obstawiają, żeby przypadkiem nie dostał sie tam ktos przypadkowy.
Gdyby wyszło, że Ticons kłamał przy potwierdzeniu doswiadczenia, to jego kontrakty z NFZ (a może i inne ) stanęłyby pod dużym znakiem zapytania i cały plan mógłby sie posypać, wiec Sikorra zaryzykował i przepchnął umowę z Ticons nie weryfikując nawet zarzutów ITTI, chociaż nie robiąc tego jawnie łamie zalecenia swojego nadzoru.
I dlatego protestu i jego wycofania próżno by szukac na stronach CSIOZ. Stara zasada Sikorry - przepchnąć a potem rozmydlać.
Ciekawa analiza i daje duzo do myslenia. Dla mnie najciekawsze bedzie jak sie zachowa Instytucja Posredniczaca (czyli tandem DI MSWIA + WWWE). Do tej pory patrzyli przez grube palce na "wyczyny" Sikorki ktore kwalifikuja sie na sprawe awansowa dla ambitnego prokuratora. A nie byli tak wyrozumiali dla innych projektow by wspomniec UKE.
Jesli jest prawda ze min. Miller sciaga zaufanego czlowieka na DG, zeby przyjrzal sie temu i owemu w MSWIA to czuje ze powieje tam silny wiatr i nie bedzie to wiatr historii ...
Nie wiem o jakim wietrze historii pisze Obi Wan i cóż mozna byloby wietrzyć w MSWiA.
Natomiast pracownik z MF, który zgłosil sie do konkursu na DG nie jest jak sądzę zaufanym Pana Ministra - nie te progi.
Pozdrawiam
A co do czlowiek az MF sugerowalbym zasiegnac jezyka u zrodla to bedzie wiadomo ze panowie sie znaja i to b dobrze
OK - tylko, że to Pan Minister wykonuje czynności IP bezpośrednio poprzez DI, zaś WWPE jako IW o statusie pjb jest równiez podległa Panu Ministrowi i otrzymuje pieniądze bezpośrednio z Dep. Finansów - zatem gdzie tutaj rola dla DG. Jeżeli kandydat na to stanowisko ma inne zdanie, to intelektualnie rokuje słabo.
Swoje obowiązki w tym zakresie Pan Minister powierzył Panu Wiceministrowi.
A czy konkurs na DG jest "ustawiony" - proponuję podzielić sie swoimi wątpliwościami z Szefem SC. Faktem jest, iż pracownik MF czuje sie wielce niedoceniany. Cechą tą nie można jednak mierzyć jego komptencji.
Pozdrawiam
Pewnie dlatego w konkursie nie startowali kandydaci ktorzy mogliby namieszac na Batorce, chociaz podobno "branza" namawiala Mrocznego Jedi ...
Ani partner, ani kamerdyner - DG bezpośrednio podlega Ministrowi.
Oczywiście Minister może upoważnić DG do wykonywania czynności wyłacznie jemu przynależnych, w tym i tych dotyczących PO IG, co i tak nie zwalnia go z odpowiedzialności min. politycznje.
Ale co wówczas z tak zachwalanym z racji sprawności urzędniczej Panem Wiceministrem, któremu powierzono ro zadanie. Czyżby się nie sprawdzał, brakowało mu wiedzy lub też odwagi w doborze kompetentnych współpracowników ? Nic tutaj nie stoi na przeszkodzie natury instytucjonalnej, a opowiadanie a wyjątkowych "mocach sprawczych" kolejnych DG lub dyrektorów DI, będących remedium na wszelkie zło, jest trochę niepoważne.
Sprawy informatyzacji administracji publicznej są oczywiście ważne, ale to tylko jedno z zadań Ministra SWiA i chyba nie najważniejsze.
Pozdrawiam
No coz, niech sie modli zeby sprawa Sikorry i inne sie jakos rozeszla bo prokurator moze nie bnyc tak wyrozumialy
Oczywiście Pan Minister korzysta z przysługujących mu uprawnień i są znane przypadki składania stosownych zawiadomień do prokuratury.
P. Obi Wan - proponuję skorzystać z tej możliwości, to w końcu Pana obywatelski obowiązek.
Pozdrawiam
Pokazało sie dzisiaj ogłoszenie o postępowaniu, radzę, żeby ewentualni wykonawcy zapytali o dokumentacje techniczną tego cuda ;-))
Ciekawe, jak to było utrzymywane do tej pory, bo o konkurencyjności to mozna chyba zapomnieć? Czy nie było tam finansowania z Unii? To chyba raczej do zwrotu, bo albo brak konkurencyjności, albo brak ciągłości technicznej, albo umowa zawarta z pogwałceniem prawa... A co nadzór w tym temacie?
Ze oni woleli by ciszę w temacie to pewne.
O Wielkiej Konsolidacji mowilo sie od zawsze a wlasciwie to gadal Endrju. Tylko ze on gadal a Olejniczak nie ma wyjscia bo czesc "kluczowych projektow" po prostu tonie a wraz znimi nasze zobowiazania miedzynarodowe.
Moim zdaniem nastepna w kolejce jest em@tia z MPiPS bo nie dzieje sie tam nic, a integracja z EU systemem EESSI od 2 lat jest w glepbokim lesie.
Panowie - z tym przejmowaniem projektów przez CPI to jakiś bełkot.
Podstawy prawne działania CPI oraz sposób finansowania pjb podległej Ministrowi SWiA nie pozwalają na przekazywanie faktycznych zadań za które jest odpowiedzialne MZ lub MPiPS.
Pozdrawiam
Nie ma zdnej konfuzji. Wystarczy porozumienie miedzy ministrami okreslajace odpowiedzialnosc i zrodla kasy. CPI realizuje juz taki projekt gdzie MSZ podpisal umowe z MSW
http://www.cpi.mswia.gov.pl/portal/cpi/45/2080/Zawarto_umowe_na_wykonanie_portalu_internetowego_i_systemu_akredytacji_na_potrze.html
System akredytacji i portal internetowy są zadaniami Ministra SWiA wynikającymi z uchwały Rady Ministrów ws. prezydencji. Minister SWiA powierzył to własne zadanie CPI jako podległej pjb. Niestety Minister SWiA nie może zlecać CPI realizacji zadań innych ministrów i dlatego ministrowie zdrowia oraz PiPS utworzyli odpowiednio własne podległe pjb (CSIOZ oraz CRZL). Jak te jednostki działają to juz inna sprawa.
A swoja drogą to niech CPI zajmie się na poważnie pl.ID, ePUAP2, OST112, itd.
Pan dyr. Z.Olejniczak (aktualnie CPI) jako były pracownik MPiPS oraz CZRL jest jak sądzę również odpowiedzialny za wymieniane przez forumowiczów sukcesy tych instytucji.
Pozdrawiam
Pan Olejniczak slynal w MPiPS z grubej warstwy teflonu. Kilku gosci juz poleglo na polu chwaly za jego wynalazki wiec i teraz nie bedzie inaczej :) :) :)
Panowie, nie czarujmy sie, wpisy na tym forum pokazują w całej pełni mechanizmy i osoby, co do których moglismy sie tylko domyslać. Kto przypuszczał, że Wiesiek P. i jego Trusted po cichu będzie wypromowany na następcę Bolka Sz. i jego Milstaru? a dzięki forum widac ze tak właśnie dbaja ci sami ludzie o swoje interesy. Nawet jak projekty (a właściwie które? Oba? A może rejestry za 54 miliony zostana w CSIOZ?) pójdą do innej instytucji, to będą pod stałym nadzorem Trusted. I nikt nie będzie mu patrzał na palce, jak Milstarowi, o którym niesie sie opinia pralni.
Dla tego warto zaryzykowac siłowe rozwiązania - jak podpisanie przez Sikorrę, który już niewiele ma do stracenia, umowy z wykonawcą, który miał być wykluczony i brak finansowania z unii.
A właściciel Trusted wkręca sie gdzie może w zdrowiu: obstawia NFZ i jego projekty ze szczególnym uwzględnieniem perspektywicznego RUMu, CSIOZ, a nawet - stowarzyszenie producentów oprogramowania dla rynku medycznego STORM, które juz popiera jego kandydaturę do Rady Informatyzacji. Przy okazji obstawione jest PTI, które firmuje interesy WP a za to uczestniczy w zabawie w ekspertyzy.
Tak panowie, następuje zmiana warty, ale chińczycy trzymaja sie mocno.
Nie dziwie sie red. Wielgo że utrzymuje to forum - materiały na cykl reportaży jak znalazł, a w przyszłym roku to zapotrzebowanie będzie duże. Zwłaszcza jak sie okaże że największy sukces rządu - wydawanie pieniędzy unijnych - właśnie pęknie, bo największe projekty będą w trakcie pełnej zwałki.
Pzdrawiam
Chłopaki marzą o przejęciu P1 i P2 do NFZ ale świadomy tego syfu Prezes odcina się jak może.
Zresztą ww Panowie ustawiają się jak mogą żeby być w tej zabawie na wierchu.
Cały projekt pachnie na kilometr dawnymi służbami i stąd kręci się wokół niego masa byłych i obecnych mundurowych. Choćby Pan Sz i cała jego banda wsparcia.
Deloite wie komu świeczka, a komu ogarek więc zatrudnił jako doradcę m.in. majora Piotra S byłego pracownika NFZ i ZUS.
I tak się to kręci...
Ach i jeszcze jedno..
Te ostatnie zwroty np wybór Unizeto itp to tylko przegrupowanie wywołane zamieszaniem m.in. dzięki temu forum. Poza tym rozdający karty się nie zmienili...
Marek U to niezły numerek. "Rozdaje" w NFZ dziesiątki milionów na niekoniecznie zasadne zakupy, które dzięki układom z PTI autoryzuje. Zresztą to przez PTI zwrotnie jest "legalnie dokarmiany".
Ale i Andrzejowi S nie dużo brakuje do tego ciemnego typa. Tyle tylko, że tamten to cwaniak, a ten to wizjoner-filozof któremu nie chodzi o realizację celu tylko o łapanie króliczka.
Jeden i drugi chorują na władzę.
A swoją drogą przy tych dwóch major Piotr S to fachowiec.
W opinii byłych jak i obecnego Prezesów NFZ są spaleni. W kręgach 100 wpływowych w ochronie zdrowia też.
Zresztą to m.in. dlatego zabrano im zarządzanie aplikacjami. Jakoś ze dwa lata temu.
Swoją drogą to niezłe towarzytwo zebrało się w zarządzie PTI. Osobiście uważam, że "much more" czarnym charakterem jest p. Wiesław P.
Ale tutaj, pomimo licznych przyjaciół, bieg zdarzeń zmierza juz chyba ku końcowi.
Pozdrawiam
Ciekawe kto jest tymi "ludzmi z nawiskam" z drigiej linii w PTI. To jest towarzystwo wzajemnej adorcji i do wladz nie wejdzie nikt przypadkowy.
Dobrze było jak było cicho, ale jak po tym nabytku i jego osławionych osiągnięciach roznosi sie opinia o Deliotach jako następnej firmie lodziarskiej, to major jest troche niewygodny i firma usuwa go z pierwszej linii, licząc na wyciszenie. Ale trzyma w odwodach, licząc na kontakty ze starymi kolegami i utrzymanie sie na fali, która zmiotła konkurencje z E&Y.
Major S.to fachowiec od ustawek, bo jakakolwiek wiedza jest importowana z Asseco. Jak Asseco nie wie, to major jest vieniutki - to widać po kompromitacji Deloitte w doradztwie dla P1. Major trzyma miejsce dla Asseco, bo z ZUZu go pogonili, ale nie potrafi nawet o włos poprawić koncepcji projektów aby były przynajmniej pozornie wykonalne.
Ale każdy sie broni panie majorze, rozumiemy LOL
Zamówić dostosowanie do wymogów prawa, a dokumentacja zostanie zapłacona w tle.
Teraz będzie śmiesznie, jeśli ktoś będzie chciał sie zapoznać z dokumentacją...przed złożeniem oferty.
Zauważyć, że to właśnie brakowi decyzyjności tych "100% decyzyjnych osób w ochronie zdrowia" zawdzięczamy 100% wpisów na tym i kilku sąsiednich wątkach.
Od około roku prezesi NFZ wahali sie a od paru miesięcy chcieliby mocno zwrócic aplikacje IT, które sie przed tym broni, bo wszyscy rozsądni ludzie sobie z działu aplikacji poszli. A tam - obecny szef tego działu sprzedał Asseco i Kamsoftowi umowę softową na kilkadziesiąt milionów złotych - jak przyjdzie NIK to ktoś będzie musiał odpowiedzieć za zawarcie umowy wybitnie niekorzystnej dla NFZ.
Człowiek, o ktorym mowa - Marcin Grabows..., były administrator AS-a i DB2, od "zawsze" związany z obsługą służb mundurowych (znowu służby...), od lat związany z Kamsoftem i Asseco, realizujący po cichu ale skutecznie ich monopol w NFZ - w momencie gdy NFZ chcial zrobic porządek z panoszeniem sie obu dostawców, doprowadził do "przewrotu pałacowego", potem pozbył sie szefa-sojusznika wykorzystując jego chorobę (choć ten brał na siebie wpadki pana G.) i przejął zarządzanie aplikacjami a zwłaszcza negocjowanie umów softowych z dostawcami: Kamsoftem, Asseco i Global Services - spółką powiązaną osobowo z właścicielami Kamsoftu.
W trakcie negocjacji umowy z Kamsoftem chodził na ... rauty wydawane przez tę firmę.
Sama umowa, którą podpisał w imieniu NFZ, zawiera kuriozalne zapisy, że "zlecenia będa realizowane przez dostawcę zgodnie z kalendarzem firmy". Kalendarz nie był nigdy udostepniany NFZ -owi, który dzięki temu sprytnemu zabiegowi dostawcy nie może egzekwować ...żadnych kar umownych.
Czyli firmy dostawcy mają niezagrożona kasę, chociaz oddziały NFZ sa coraz bardziej zdesperowane brakiem reakcji dostawcy na niesprawności, o rozwoju aplikacji już chyba nawet nie marzą.I prosza o dostawienie pudełek, bo aplikacje sie duszą.
MG chciałby też załatwiać te pudełka, ale na tym łapę trzyma na razie dział IT, więc pan MG ryje jak może pod jego dyrektorami.
Wiele mówiący jest fakt, że mimo spadku jakosci i ilości usług obu dostawców oraz poziomu cen na rynku usług IT, umowy "wynegocjowane" przez pana M.G. sa wyższe o kilka milionów złotych niż w roku poprzednim. Dla NFZ sytuacja rynkowa jest inna niz dla reszty kraju?
Prezesi widza bałagan w aplikacjach, ale ponieważ sami firmowali secesję aplikacji z Departamentu Informatyki i dopuścili prostego admina systemu do decydowania o strategii Funduszu i negocjowania umów, boja sie że ewentualna zmiana będzie traktowana jak przyznanie sie do winy i odpowiedzialności za ten bałagan, więc czekaja na jakiś pretekst.
A pan M.G. spokojnie buduje sobie domek.
W razie czego wróci na druga linię i poczeka na nastepna okazję (chyba, że NIK...). A dostawcy będą mu dalej "wdzięczni" za nieograniczony dostęp do infrastruktury i danych funduszu,
LOL, o jakim poziomie tutaj mówimy?
Gdyby NFZ wykonał ruchy o których pisał krumowski, a które to przygotował szef Pana Marcina G (którego ten się sprytnie pozbył zresztą m.in. przy pomocy Panów z IT), to NFZ posiadałby system który realizuje 80 procent funkcjonalności P1 i P2.
Do tego nie chciano dopuścić z prostej przyczyny - jest duża kasa do wzięcia !!!
E&Y dali ciała i się już mało liczą.
Panowie z NFZ (Marcin G i orły z IT Andzrzej S i Marek U) razem realizują jedyną słuszną linię. I oczywiście marzą o stołkach w CSiOZ.
CSIOZ wie o tym od kwietnia. Ale jak sie ma koordynatora, który nawet sie nie odzywa do regionów a jego koordynacja dotyczy głównie listy płac, to nie ma sie co dziwić. Najlepsze jest to, że regiony będą szybsze ze swoimi projektami i to chyba CSIOZ zostanie z podwójnym finansowaniem swoich zabawek. Sikorra o tym wie i na koniec kosi co się da,żeby nie zostaćbez kasy.
Nie wątpimy, że wszyscy o czymś marzą. Jednak nie wiemy, czy akurat wymienieni panowie marzą o stanowiskach w CSIOZ czy na przykład o wakacjach. I nic z tego nie wynika. Administrator systemu marzący o stanowisku dyrektora? Niech marzy. Karygodne byłoby tylko postawić go na takim stanowisku, bez niezbędnych kompetencji. To się kiedyś nazywało „awans społeczny” . Niestety, taki „z awansu” dyrektor jest łatwo manipulowany, bo nie ma pojęcia ani co robi ani co firmuje.
Na tym forum piszemy o konkretach – kto, co i za ile. Podajemy fakty i wnioski oparte na tych faktach.
O panu M.G. możemy przeczytać, że oddał umowę/umowy za kilkadziesiąt milionów złotych dostawcom softu dla NFZ. To jest konkret.
O pozostałych panach nie wiemy nic, z wyjątkiem informacji „o czym marzą”.
Jeżeli wiesz o konkretach, np. tego rozdawnictwa i dokarmiania z PTI, to pisz – to jest konkret. Wiemy już, że w NFZ panuje niezłe bagno – a współpracujący panowie podgryzają się jak mogą (a w każdym razie dwaj z nich).Czekamy, bo na pewno ciekawe będzie odkrycie związków pomiędzy NFZ i CSIOZ i ewentualnych graczy z tyłu - ale unikajmy gołosłownych pomówień.
W CSIOZ popłoch i szukanie możliwości wykluczenia (bo dalej nie będzie dokumentacji).
Skubi boi się jeszcze jednego - CSIOZ dostał pismo od jednego z oferentów, które wyrażnie opisuje brak dokumentacji technicznej (wymienia, czego nie ma w papierach pokazywanych przez CSIOZ). Materiał jak znalazł dla kontroli, a nawet ewentualnego protestu.
A miało być tak cicho i pięknie.
Nic nie wymysli - bowiem nie jest w stanie wymyslic cokolwiek.
Pozdrawiam
W związku z wpisami na tym forum pozwolę sobie na kilka uwag.
Po pierwsze i najważniejsze - nie jestem ofiarą intrygi Marcina G. i go o to nie podejrzewam. To młody, inteligentny i fachowy człowiek, który zna NFZ od piwnic po dach. Jest odpowiednim człowiekiem do prowadzenia IT i wróżę mu dobrą przyszłość.
Dziwię się raczej dlaczego Prezes NFZ jeszcze nie przekazał mu całości IT i toleruje obecny stan. Tym bardziej, że koledzy szczególnie ci z IT rzeczywiście podgryzają wszystko co mogą i komu mogą. Gdyby nie ta zabawa to NFZ miałby namacalne sukcesy w IT. Marcin G. o tym wie doskonale ale skoro sam Prezes nic nie może zrobić kolegom z IT to po co On miałby się wychylać.
Ja padłem raczej ofiarą magików, którzy wmówili Panu Prezesowi, że wyczarują nowoczesny, zintegrowany system w kilka miesięcy. I nie chodzi mi o producentów systemów ale także o wewnętrznych "ekspertów". Obiecali Prezesowi nowe otwarcie i zmiany w wielkim stylu. Na szczęście, ostatecznie dzięki rozsądkowi Prezesa planowane, rewolucyjne zmiany w systemach odbędą się w bliżej nieokreślonym czasie co uratowało kontraktowanie świadczeń w tym roku.
W tym szaleństwie zapomniano o drobiazgu. Istnieją już wdrożone, złożone systemy i zasoby bazodanowe, które obejmują kilka tysięcy użytkowników i populację kraju z historią z 10 lat. Tymczasem NFZ nie posiada wystarczająco dobrej dokumentacji, która pozwalała by na migrację do zupełnie nowego rozwiązania. NFZ nie jest także właścicielem kodu. A gdyby nawet to operacja analizy, produkcji, testów i wdrożenia kompleksowego systemu trwała by dla tej skali przedsięwzięcia co najmniej 3 lata. W tym czasie i tak trzeba byłoby rozwijać system bieżący. Zresztą NFZ to 16 bytów które najpierw trzeba zintegrować - np wdrożyć jednolite słowniki, serwisy itp. Dopiero po tym zabiegu można budować portale i hurtownie. Proces integracji jest prowadzony w trakcie zmian bieżących systemów co czasem powoduje że zamiast do przodu idziemy do tyłu. Migracja z ujednoliceniem słowników wielkiej bazy do nowej struktury to koszmar. Kto robił ten wie.
Tymczasem są w NFZ magicy, którzy myślą, że to tak samo jak z arkuszem Excela - "filtruj" potem "wymień", a potem "zapisz jako" i działa.
W NFZ rzeczywiście były plany rozwoju systemów w kierunku podobnym do projektów CSiOZ ale nie podjęto radykalnego działania. Niektórzy nazywają to RUM ale zupełnie nie o to chodzi. Przyczyna braku działania jest b.prosta - potrzeba kilka lat i sporo sił i środków. Środki są więc siły można by nabyć ale żaden Prezes nie planuje aż takiej perspektywy czasowej bo szybciej się z tego stołka spada. Poza tym trzeba szybkich sukcesów, a nie dłubaniny.
Pomijam tu zupełnie niespotykaną w żadnym innym resorcie dynamikę zmian regulacji dotyczących systemu NFZ - bywało tak, że co rok zmiany wywracały dorobek lat poprzednich, a czas na produkcję i wdrożenie zmian wynosił od dwóch tygodni do dwóch miesięcy.
Najzabawniejsze jest to, że są tacy którzy myślą, że jak CSIOZ zrobi system to NFZ się przesiądzie na to rozwiązanie i po bólu.
Ech... matołki...
Alez p. Kajetan W. nigdy nie był pracownikiem MSWiA - tylko CPI.
Pozdrawiam
Mocno niespójne to, co piszesz.
Po pierwsze - jacy "eksperci" obiecywali prezesom (kolejnym) NFZ gruszki na wierzbie? To przecież za te gruszki pan R.L. został "szefem Marcina G". I nie dostarczył nic ze swoich obietnic. Więc mu podziękowano. Kto był tym innym "ekspertem"? przeciez chyba nie IT, bo jemu zabrano zabawki właśnie za... brak obietnic.
To teraz widzi się to, co mówili szefowie IT? Cytuję "
Pomijam tu zupełnie niespotykaną w żadnym innym resorcie dynamikę zmian regulacji dotyczących systemu NFZ - bywało tak, że co rok zmiany wywracały dorobek lat poprzednich, a czas na produkcję i wdrożenie zmian wynosił od dwóch tygodni do dwóch miesięcy." Dla IT przecież było tak samo. Nie robiono wolniej regulacji.
Przecież "Poza tym trzeba szybkich sukcesów, a nie dłubaniny." - ale to właśnie w zamian za obietnice tych sukcesów, zresztą wcale nie az tak szybkich, były szef Marcina G zabrał aplikacje od IT. Ale nie dal sobie rady, bo juz nie te czasy, gdy wystarczały dobre chęci i dużo szumu wokól siebie, a potem rozłożenie rąk i powiedzenie - no cóż, nie udało sie.
Były szef Marcina G nie uważa sie za ofiare Marcina G? Może parę osób przypomni sobie (ostatnie) spotkania, na których słyszeli coś ....innego? I nie były to bynajmniej opinie o Marcinie G. jako wybitnym specjaliście?
Cały ten wpis robi wrażenie próby zaszkodzenia IT, dosyc zresztą przez swoje niespójności amatorskiej.
I obrony sposobu wydawania pieniędzy na umowy, o których aferalnym charakterze tu czytaliśmy.
I co ma do tego kontraktowanie? W ostatnich latach tylko Marcin G i jego były szef byli "ekspertami" od aplikacji - więc proponowali i rekomendowali ewentualne zmiany. Równiez w aplikacjach do kontraktowania.
Szanowny autorze - nie kazdy moze być "za a nawet przeciw". Choćby bardzo chciał.
Pan Kajetan W. nie ma nic pokazywac ani wymyślać.
Ma być kozłem ofiarnym na wypadek kłopotów z systemami CSIOZ. A takie się już kroją. eRZOZ i ISSM mają być przekazane do eksploatacji nie autorom, więc będzie widać, że CSIOZ nie ma ani aktualnych kodów ani wpływu na dostawców. W tle kłopoty z dofinansowaniem i problemy z regionami, które będą się skarżyć na CSIOZ.
I wówczas Sikorra wyciągnie pana KW, zwolni go i powie że przecież zatrudnił najlepszego specjalistę, a ten nie dał sobie rady.
I znowu wyjdzie na swoje.
Sikorra próbował tego z naczelnikiem wydziału IT, ale ten nie był ślepy i wysłał do Sikorry swojego prawnika . Sikorra biegiem zmieniał kwalifikację w papierach na porozumienie stron. Może pan Kajetan zapyta na wszelki wypadek co tak dobrze zadziałało na Sikorrę
Widzę, że mam świetnie poinformowanego wielbiciela albo wielbicieli, którzy wiedzą lepiej niż ja sam co ustalałem z Prezesami...
Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek proponował terminy krótsze od 3 lat. Szanowny, dobrze poinformowany Anonim nie ma pojęcia na temat kuchni i ustaleń. Np nigdy nie było planu przejęcia Wydziału Aplikacji. Zawsze natomiast istniał plan odbudowy części organizacyjnej, która miała zająć się strategią i koordynacją BPM.
Harmonogram realizacji poszczególnych zadań IT jest wynikiem przede wszystkim dyspozycji Prezesa. I zapewne spora część mogłaby się udać gdyby nie obstrukcja m.in. kolegów z IT.
Nie ma żadnej sprzeczności w tym co piszę. Nie ujawniam tylko szczegółów.
Problem z kolegami z IT był i jest taki, że nie bardzo wiedzą do czego te systemy mają NFZ służyć albo inaczej - wiedzą to lepiej niż ich merytoryczni użytkownicy. Stąd ci drudzy postanowili zabawę zakończyć zabierając im zabawki.
Co do mojej opinii na temat Marcina - zawsze sobie żartuję, że mnie wygryzł i On o tym doskonale wie. Ktoś kto nie zna stosunków między mną, a moimi dawnymi pracownikami tego nie zrozumie.
Mało kto w IT i nie tylko zrozumie co zostało zrobione z systemami w NFZ za mojej kadencji. I chodzi o wartość merytoryczną. Mogło być zapewne lepiej...
Co do umów...
Negocjuje komisja, a nie Marcin G. Negocjacje zatwierdza Prezes po analizie uzasadnienia komisji. Rada NFZ akceptuje kwoty. Poza tym takie negocjacje są w sytuacji jedynego możliwego wykonawcy nie za łatwe więc zapewne zrobiono co się da żeby kwoty były adekwatne do zapisów umowy. To że wzrosły to jeszcze nie oznacza nic. Kwestia tego jakie usługi w tych umowach ma za te pieniądze zrealizować dostawca. Pamiętam, że przygotowywane były spore zmiany oczywiście na korzyść NFZ.
Jeśliś taki ciekawy to już Ci mówię jak wygląda "gospodarowanie pieniędzmi publicznymi" przez CSIOZ:
Od stycznia 2007 do grudnia 2010 całkowita kwota poniesionych wydatków na projekty wyniosła:
Projekt P1 - 45 320 138,31 zł
Projekt P2 - 3 279 808,59 zł
Przynajmniej na taką kwotę opiewały wnioski o refundację.
kwota wydatków uznanych za kwalifikowane wyniosła:
Projekt P1- 39 024 049,13 zł
Projekt P2 - 2 524 382,76 zł
Jak zrobisz prosty rachunek to Ci wyjdzie, że instytucja nadzorująca nie uwględniła wydatków CSIOZ na kwotę 7 051 515,01 (ponad 7 mln zł). Kto to zapłaci? Oczywiście my wszyscy - to pójdzie z naszych podatków.
Ciekawe jak się czuje "koparka", która przyznała swego czasu Sikorskiemu nagrodę!!!
To przypomnijmy jego wielkopomne osiągnięcie - jako jedyny pełnomocnik nie wdrożył papierowego RUMu w Lublinie.
Potem go wyrzucili z lubelskiego NFZ za brak jakichkolwiek efektów (poza robieniem sobie dobrego nagłośnienia i pijaru oraz skonfliktowaniem wszystkich).
Potem dostał sie do Centrali NFZ i długo kołatał do prezesów prezentując im wizje zarządzania procesowego.
Ale jak sie procesy zna tylko z kilkudniowego kursu, to przy hmm - znanych zdolnościach całość słabo wychodzi.
Aha, pan Robert chciał sie dostać wtedy do IT, ale jako dyrektor - pare dni tam pracował i jak zobaczył, że jast żadną merytoryczną konkurencją dla pracujących tam panów, to znienawidził ówczesnego dyrektora i jego zastępcę. Od tego czasu ich podgryza gdzie może.
Potem udało mu sie omamić zastępcę prezesa ds medycznych JG (juz nie pracuje) i wyjąc apliacje z IT. W konsekwencji tego ruchu - prezesi, którzy z początku kupili jego pomysły, pozbyli sie go. Zapewne doceniając efekty jego pracy, z których to oni byli (a moze jeszcze będą) rozliczani.
Zawsze wiedzial wszystko lepiej, jak zresztą teraz - "Mało kto w IT i nie tylko zrozumie co zostało zrobione z systemami w NFZ za mojej kadencji. I chodzi o wartość merytoryczną". To dobre! Nikt nie wie jakie to wielkie rzeczy zrobiono z systemami! A co, nie widać efektów? To może dlatego, że ich po prostu nie ma?
Kupował też oprogramowanie ARIS - w okolicznościach nadajacych sie do weryfikacji NIK. IT nie podpisało zamówienia i zrobił to wspomniany zastępca prezesa. Pan Robert jeszcze bardziej znienawidził IT, bo nie udało mu sie podzielić odpowiedzialnością za zakup.
ARIS został wykorzystany do narysowania jednego schematu - jak na kilkuset tysięczną cenę to obrazek dosyć drogi :-))
Potem usłyszeliśmy, że totalny brak jakichkolwiek wyników (widocznych równiez dla gawiedzi a nie tylko dla samego Roberta L.) - typowy dla Roberta - zaowocował jego zwolnieniem.
Do zmarnowanych pieniędzy na zdrowie dorzucic mozna zakup ARISa, najpierw jako podprogowe oprogramowanie na próbę wiec bez przetargu a potem rozszerzenie na kilkaset tysiecy - "bo juz użytkujemy".
Prezesi zapewne są ucieszeni widząc jak pan RL ich zgrabnie wkręca w odpowiedzialnośc za zatwierdzanie "wynegocjowanych" umów "korzystnych" dla ....kogo? Bo z tego, co czytaliśmy, to chyba nie dla NFZ. Zapisy nie dopuszczajace kar umownych rzadko są korzystne dla zamawiającego. Tego tez nie było widać z perspektywy wysokich lotów pana Roberta L?
W sumie - niezbyt ciekawa postać, typowy "wielki człowiek do małych interesów".
Czasy sie zmieniły i jak widzimy zabiega usilnie o przychylność dawnego podwładnego :-)))
Jeśli jest prawdą to co piszesz na temat zmarnowanych 7 mln to jest to jeden wielki skandal, który nadaje się do prokuratury! Czy faktycznie jesteś pewien tego co piszesz?
Dla innych WWPE (a wlasciiwe MSWIA) nie byly tak wyrozumiale. Kilka naprawde potrzebnych i sensownie przygotowanych projektow ktore swobodnie mieszcza sie w tych ponad 40 mln dostalo bana na wejsciu. pan min Kolodziejczyk placze ze mu brakuje 30 mln
Oczywiscie zaraz zaczna tu pisac ludziki z MSWiA ze oni nic nie maja z tym wspolnego i nic nie moga a nawet nic nie wiedza ale obawiam sie ze p prokurator nie bedzie tak wyrozumialy i jak nic wrzuci piatke z art 303 kk.
Ciekawe kto aż tak mnie nie lubi !!?? hihihi...
Pozdrawiam serdecznie !!!
Jeśliś taki ciekawy to już Ci mówię jak wygląda "gospodarowanie pieniędzmi publicznymi" przez CSIOZ:
Od stycznia 2007 do grudnia 2010 całkowita kwota poniesionych wydatków na projekty wyniosła:
Projekt P1 - 45 320 138,31 zł
Projekt P2 - 3 279 808,59 zł
Przynajmniej na taką kwotę opiewały wnioski o refundację.
kwota wydatków uznanych za kwalifikowane wyniosła:
Projekt P1- 39 024 049,13 zł
Projekt P2 - 2 524 382,76 zł
Jak zrobisz prosty rachunek to Ci wyjdzie, że instytucja nadzorująca nie uwględniła wydatków CSIOZ na kwotę 7 051 515,01 (ponad 7 mln zł). Kto to zapłaci? Oczywiście my wszyscy - to pójdzie z naszych podatków.
Ciekawe jak się czuje "koparka", która przyznała swego czasu Sikorskiemu nagrodę!!!
Moja rada szukajcie dobrego Papugi bo on bedzie w stanie skolowac na piatke ale po mojemu bedzie bez zawiasow.
Ludzie dostają nagany i uciekają na L4. Pan Jerzy D po drugiej naganie wyleciał z pracy,ale po interwencji prawników udało się wynegocjować porozumienie stron . Pracownicy wzajemnie na siebie donoszą,szczegolnie Ci pracujący w sekretariacie pod parasolem pielęgniary....Jedna wielka żenada. I oni w takich warunkach chcą realizować projekty? Śmieszne !
Ponieważ otrzymałem informację o wypowiedziach na temat mojej osoby które oceniam jako całkowicie nieprawdziwe i naruszajace moje prawa, uprzedzam ze w wypadku powtarzania sie tego typu informacji podejmę działania prawne zmierzajace do ustalenia osób które te prawa naruszają w celu wytoczenia im procesu cywilnegi i jesli zajda przesłanki, poniesienia odpowiedzialnosci karnej( nie wyłaczając własciciela portalu którego zwolnienie sie z odpowiedzialności jest nieskuteczne prawnie).
Osobom które ukrywaja się za anonimowym autorem i prawdopodobnie korzystają z usług maskujacych adres IP (typu Cyberghost)przypominam, ze w sprawach karnych istnieje procedura ustalania tozsamosci, nawet jesli serwery pośredniczace znajduja się za granicą
Doceniam swobodę wypowiedzi, jednak ich jakość w obszarach które jestem w stanie zweryfikować jest przerazajaco niska i powoduje ze portal nie moze byc traktowany jako źródło jakiejkolwiek sensownej informacji, lecz jest raczej szumem informacyjnym.Mam podstawy przypuszczac ze wypowiedzi dotyczace mojej osoby zostały niejako wtrącone w inny watek przez osoby które z obszarem informatyzacji słuzby zdrowia nie maja nic (bądź niewiele) wspólnego. Panu Redaktorowi Zielke z którym w swoim czasie (Puls Biznesu) wspólpracowałem, zyczę powrotu do dawnej formy i wyjścia z magla.
Jest wiele powaznych problemów zwiazanych z informatyzacja obszaru słuzby zdrowia, nalezy je dyskutowac, ale pod własnym nazwiskiem i w otwarty sposób, co czynię wygłaszajac referaty na konferencjach poswieconych tej tematyce i piszac opinię do proponowanych rozwiazań, takze prawnych.
Marek Ujejski
Z-ca dyrektora DI NFZ
wiceprezes PTI (pracujacy społecznie bez wynagrodzenia)
Nie ma czym się aż tak przejmować.
Osoby wyraziste i konkretne mają z reguły dużo wrogów i przyjaciół.
Proces o którym wspominasz kosztowałby Cię górę pieniędzy i trwałby wiele lat z wątpliwym zresztą wynikiem. Wiem o czym mówię bo uczestniczyłem już w takiej zabawie. Policja zresztą przyjmuje, że coś takiego jak dobre imię ma wartość procesową jeśli wpływa bezpośrednio na wymierną wartość rynkową.
Musiałbyś więc udowodnić że treści tego forum spowodowały np że nie dostałeś stołka w banku co Cię kosztowało tyle to, a tyle...
Poza tym namierzenie jest możliwe do poziomu a-dresika i czasem konta ale udowodnienie że pisał to Pan X a nie Pani Z jest trudne.
Zresztą gdyby Pan Redaktor ujawniał źródła, nawet wątpliwych, opinii to spaliłby genialny pomysł na wymianę faktów, myśli i opinii.
Poza tym więcej pogody ducha i dystansu!!!
Przypominam też, że "prawdziwa cnota krytyk się nie boi" !!!
odpowiedz:
"Najbardziej jednak interesującą informacją, którą wyniosłem po obejrzeniu programu Teraz My, były skargi na Chiny. Durbajło (Piotr Durbajło z ABW) tłumaczył redaktorom, że nawet jeśli ataki wydają się pochodzić z kraju X, to nie znaczy, że faktycznie stamtąd pochodzą (proxy i tunneling). Wspomniał przy tym, że namierzenie prawdziwego sprawcy ataku jest praktycznie niemożliwe, zwłaszcza jeśli jeden z adresów, który został wykorzystany jest pod chińską jurysdykcją. Podobno Chiny nie są zbyt chętne do współpracy w namierzaniu cyberprzestępców i bardzo niechętnie udzielają informacji na ich temat. Zrozumieliście sugestie, prawda? ;-)"
http://niebezpiecznik.pl/post/tvn-teraz-my-podszyli-sie-pod-urzednika-omg/
http://p1.zetorzeszow.eu/11
szczególnie jak zmieni się liczbę po /
http://p1.zetorzeszow.eu/1
Pod koniec listopada minionego roku ukazały się doniesienia medialne o raporcie NIK zarzucające CSIOZ niegospodarność, łamanie przepisów o zamówieniach publicznych, brak współpracy CSIOZ z NFZ i opóźnienia. Kierownik projektu P1 nie potrafił jednak odnieść się do decyzji MRR.
- Nic nie wiem na temat wstrzymania certyfikowania wydatków projektu P1. Nie dotarła do mnie oficjalna informacja z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Ireneusz Myzik.
Pełny artykuł:
http://www.rynekzdrowia.pl/Informatyka/CSIOZ-rozstrzygnieto-pierwsza-czesc-przetargu-na-projekt-informatyzacji-ochrony-zdrowia,116076,7.html