Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta.
George Orwell
Grupa IDM wytacza procesy NGI24.pl
Mariusz Zielke
Szef KNF wycofał pozew z sądu. Zaraz po tym spadła na nas prawdziwa lawina pozwów IDM.
IDM S.A. oraz Electus S.A. (grupa IDM) zarzucili NGI24.pl pozwami o naruszenie dóbr osobistych – jeden proces wytoczono nam w... Gdańsku, cztery w Warszawie (dwa karne prywatne akty oskarżenia za rzekome pomówienie i dwa cywilne za naruszenie dóbr osobistych). Wszystkie pozwy wpłynęły do nas jednocześnie na początku wakacji (jeden nie został nam doręczony). Na odpowiedzi na nie sąd wyznaczył nam krótkie terminy (7 dni w procesach karnych, 21 dni w cywilnych), co zważywszy na objętość materiałów, ilość dowodów oraz upływ czasu od publikacji, jest znacznym utrudnieniem dla redakcji.
Już przygotowane odpowiedzi na dwa pozwy Electusa mają łączną objętość blisko 50 stron bez dowodów (łącznie z załącznikami dwa razy więcej). Odpowiedź na pozew IDM będzie jeszcze obszerniejsza. A teksty, których dotyczą pozwy, były publikowane wiele miesięcy temu (pozew IDM dotyczy tekstów publikowanych od lipca do jesieni 2009 r.; pozew Electusa artykułów z lutego 2010).
W czasie, gdy grupa IDM zakładała nam sprawy pozew z sądu przeciw nam o naruszenie dóbr osobistych wycofał Stanisław Kluza. Co ciekawe, przewodniczący KNF popełnił w swoim pozwie identyczny błąd, jak prawnicy reprezentujący IDMSA. Obie strony (działające niezależnie) wskazały adres pozwanego (autora artykułu) w Piasecznie, na ulicy Chopina, choć autor (pozwany) nigdy z tym adresem nie miał nic wspólnego. Stanisław Kluza pozew złożył w październiku 2009 r. Na pierwszą rozprawę (w pierwszym kwartale 2010 r.) nie przyszedł z powodu posiedzenia w KNF. Na drugiej rozprawie (22 czerwca 2010 r.) przewodniczący KNF także się nie pojawił, a sąd przekazał nam dokument o cofnięciu pozwu. Stanisław Kluza uznał w nim konstytucyjną wartość wolności prasy i swobody wypowiedzi. Jednak przez takie działania sprawa szefa KNF (jego inwestycji, portfela i decyzji w sprawie kontroli, prospektów i szkoleń, które opisywaliśmy) wciąż pozostaje niewyjaśniona.
Mamy nadzieję, że uda się ją wyjaśnić w toku procesu o naruszenie dóbr z powództwa IDMSA. Szanujemy prawo każdej osoby i firmy do dochodzenia swoich praw w sądzie. Zupełnie niezrozumiałe jednak jest, dlaczego dom maklerski z Krakowa pozwał nas w Gdańsku, a nie w Warszawie, a jego spółka zależna składa aż cztery pozwy w tej samej sprawie. Mnożenie dokumentów z pewnością nie przybliży nas do wyjaśnienia podstawowych kwestii poruszanych w naszych artykułach, o co apelujemy do władz od wielu miesięcy. Prowadzenie sprawy w Gdańsku utrudni nam obronę, prezentację argumentów i przesłuchania świadków, z których większość będzie musiała dojeżdżać z Warszawy. W Warszawie ponadto sprawy te wyjaśnia Prokuratura Okręgowa, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Dlatego liczymy na przekazanie sprawy sądowi w stolicy.
Niepokoi nas też to, że IDM wnosi o prowadzenie sprawy przy drzwiach zamkniętych (czyli niejawnie), co jest całkowicie niezrozumiałe, gdyż nasze teksty dotyczyły spraw i działań urzędników państwowych. Oczekiwaliśmy i oczekujemy wyjaśnień dotyczących spraw publicznych, a nie motywów działania maklerów i spółki komercyjnej.
Dodatkowo NGI24 otrzymało postanowienie o zabezpieczeniu powództwa, w którym sąd zakazuje nam rozpowszechniania w jakikolwiek sposób informacji, sugestii i zarzutów:
- rzekomego uprzywilejowania Pana Stanisława Kluzy przy transakcji zakupu akcji w Domu Maklerskim IDM S.A. oraz wynikającego z powyższego i z zarządzania jego portfelem inwestycyjnym faworyzowania powoda przez KNF oraz Stanisława Kluzę.
- jakichkolwiek związków Domu Maklerskiego IDM S.A. z tzw. "aferą stoczniową"
- ponoszenia przez powoda odpowiedzialności z tytułu nieumieszczenia w prospektach emisyjnych informacji o doświadczeniu zawodowym członków organów spółek do chwili prawomocnego zakończenia postępowania.
Choć w naszych tekstach znalazły się tylko prawdziwe informacje, a powyższe zarzuty są nadinterpretacją zawartych w nich informacji i opinii, zmuszeni jesteśmy zawiesić emisję części (fragmentów) naszych artykułów do czasu zakończenia procesu lub zmiany decyzji sądu w zakresie zabezpieczenia.
Spółka z grupy IDMSA – Electus – oraz jej były prezes Marek Falenta, wytoczyli nam z kolei procesy o naruszenie dóbr i pomówienie za opisanie sprawy długów prezesa, konfliktu w ZNTK Nieruchomości oraz sprawowania funkcji prezesa spółki przez Marka Falentę mimo skazania prawomocnym wyrokiem sądu za oszustwo (pomoc w wyłudzeniu kredytu), czego zakazuje Kodeks spółek handlowych. Przypomnijmy, że Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała niedawno o bezprawnym działaniu Electusa właśnie w kwestii informowania rynku o podnoszonych przez nas sprawach, a Marek Falenta zrezygnował z funkcji prezesa tuż przed otrzymaniem nieprawomocnej decyzji KRS o wykreśleniu prezesa. KNF wskazywał także na dodatkowe ryzyko w tej sprawie: uznania papierów wartościowych „za nieistniejące lub obarczone wadą prawną mającą istotny wpływ na ich ocenę”.
Podkreślamy jeszcze raz, że nasze artykuły w szczególności dotyczyły decyzji lub braku decyzji i postępowania urzędników państwowych. Postaramy się dogłębnie wyjaśnić wszystkie opisywane fakty, w tym m.in. status prawny obligacji Electusa, zaniechania przeprowadzenia kontroli w IDMSA przez KNF oraz zaniechania przeprowadzenia kontroli działań urzędników pobierających wynagrodzenie za szkolenia dla klientów IDMSA i innych spółek. Przygotowujemy też kolejne artykuły śledcze o jakości nadzoru nad rynkiem kapitałowym w Polsce oraz transakcjach spółek publicznych.
18 lipca 2010 19:44
|
Wyślij link
|
Drukuj
|
Pobierz jako PDF
|



tytuł komentarza
autor
komentarz
Kod z obrazka (wymagany)
W przypadku uznania, że nie naruszy to zabezpieczenia, uprzejmie proszę o zamieszczanie wszelkich dokumentów procesowych (w szczególności pozwów IDM) jako skanów na stronie NGI.
Jednocześnie życzę redakcji wytrwałości. Postępowania tego typu w Polsce są strasznie długie, a w niektórych postępowaniach sprawiedliwość w dziedzinie wolności słowa można jedynie wymierzyć przed ETSem.
Pozdrawiam gorąco,
Czytelnik
Chyba że w tym przypadku jest inaczej.
Wszystkie instytucje działające na rynku kapitałowym wiedzą co Stasio ma za uszamI. Jeszcze wolą milczeć.... ale już niedługo.
za wyłaczeniem jawności musi przemawiać ważny interes, np. dowody w postaci nagrań pornograficznych z udziałem powoda, wtedy są postępowanie w trybie niejawnym.
To się nazywa biznesowo-urzędnicza kooperacja!!!! Może warto aby ustalili sobie też wersję jak to było z tym prospektem Electusa :-)
Widać prawda zabolała IDM, rozdrażniła złodziei.
Może nie żyjemy w sprawiedliwym państwie, ale to co Pan robi, na pewno czyni go lepszym.
Inaczej powód moze próbować zamykac usta poprzez hurtowe wnoszenie spraw.
Należałoby przygotować pisma do parlamentarzystów i organizacji publicznych.
Niemniej dobrze ze ktos zajal sie p. Kluza i profesjonalizmem KNFu. Ciekawi mnie tylko kiedy przestanie im dopisywac szczescie moze w sprawie SKOKow, bo tam smierdzi na odleglosc ukladami.
Może teraz piszą mniej, bo jest okres wakacyjny. Z drugiej strony lepiej nie pisać jeśli nie ma nic ciekawego.
Może pani Borowic powinna umówić się na konsultację z panem Gomołą (szef Rady Etyki na rynku finansowym i bliski kolega Kluzy) aby ustalić jak zatuszować tą defraudacje funduszy publicznych/TVP.
Kluza jest powszechnie oceniany jako sprawny nadzorca rynku i zawodowiec. IDM dobrze radzi sobie na rynku, ma wiernych klientów i jest przykładem rzadkiego sukcesu wypracowanego wbrew licznym atakom i problemom jakie zapewne z przyjemnością były sponsorowane przez konkurencję. To prawda nie są bezbłędni, Abratański i Leszczyński mają trudne charaktery i wielu ich nie lubi, to prawda czasem jadą po bandzie, ale nie bardziej niż inni uczestnicy rynku. Nie byli wprawdzie w PRL-u współpracownikami SB, ani dobrymi towarzyszami, którym podarowano system bankowy w początkach lat 90, ale trudno, jakoś muszą z tym żyć. I jak widać nieźle sobie radzą. To oczywiście jest strasznie wkurzające.
Jak dziennikarz śledczy mamle, że ma procesy i skarży się, że mu ciężko, to niech robotę zmieni. W Gazecie Finansowej już czekają z otwartymi ramionami, Puls Biznesu też chętnie przyjmie sprawnego opluwacza, jest sporo firm piarowskich, gdzie za pieniądze można nawalać wybrane firmy i ludzi. Jest tyle pięknych zawodów na "d", nie koniecznie trzeba zaraz udawać dziennikarza.
Aktualnie w dwóch procesach karnych Electus złożył pismo procesowe z modyfikacją zarzutów, w którym z części zarzutów wobec mnie się wycofuje inne doprecyzowuje, w mojej ocenie całkowicie zaciemniając obraz i tak skomplikowanej sprawy i starając się wyczytać w moim tekście wszystko to, czego w nim nie było. Cóż, mam nadzieję, że sędziowie jednak będą oceniać mój tekst, a nie jego "tłumaczenie" z aktu oskarżenia.
Pozdrawiam