Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta.
George Orwell
Jak Electus zmienił cytat z ratingów Fitch
Mariusz Zielke
Spółka zależna IDMSA w aneksach do prospektu przekształciła niewygodne dla siebie stwierdzenia.
Jedna z najbardziej znanych agencji ratingowych 4 sierpnia 2009 r. nadała Electusowi rating pod emisję obligacji. Wyraźnie wskazała ryzyka związane ze skazaniem Marka Falenty, prezesa spółki i jego zadłużeniem w spółce. Electus w aneksie nr 57 do prospektu pominął opis ryzyk związanych z zadłużeniem. Sformułowania z oficjalnych komunikatów Fitcha dotyczące prezesa zmienił zaś całkowicie.
W raporcie Fitch Ratings dotyczącym Electusa i w informacji na ten temat (dostępnej dopiero po zalogowaniu, trudnej do znalezienia przez wielu inwestorów) wyraźnie można m.in. przeczytać, że „Negatywna perspektywa odzwierciedla presję na rentowność głównej linii biznesowej spółki, wynikającą z rosnących kosztów finansowania oraz obawy dotyczące potencjalnego ryzyka reputacyjnego, jakie wiąże się z wyrokami sądu w sprawie prezesa spółki”. Electus pierwszą część zdania powtórzył w aneksie nr 57 bez zmian. Drugą część wykreślił i zamienił stwierdzeniem, że negatywna perspektywa odzwierciedla: „obawy dotyczące potencjalnego ryzyka związanego ze sprawami sądowymi nie związanymi z podstawową działalnością Electus S.A.”
Czy takie postępowanie nie stoi w sprzeczności z ustawowym wymogiem „Prospekt emisyjny powinien zawierać prawdziwe, rzetelne i kompletne informacje”, często cytowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego?
Electus we wspomnianym aneksie nr 57 pominął też dalszą część informacji Fitch, w której agencja informowała:
„W opinii Fitch linia biznesowa związana z należnościami zabezpieczonymi nieruchomościami generuje znaczące ryzyko płynności i potencjalnie wysokie ryzyko kredytowe ze względu na dużą koncentrację tego portfela i skalę pojedynczych zaangażowań. Znacząca część przychodów spółki wykazanych w sprawozdaniach finansowych za lata 2007-2008 pochodzi z tej linii biznesowej. Stanowiła ona również istotne źródło dochodów w pierwszym kwartale 2009. Chociaż w sprawozdaniach finansowych dochody te są ujmowane w rachunku zysków i strat, to większość z nich została tylko naliczona, natomiast nie została faktycznie przez spółkę otrzymana. Zaangażowania w tej linii biznesowej rodzą również wątpliwości co do zasad ładu korporacyjnego, gdyż największa z ekspozycji, odpowiadająca 16.5% wszystkich należności spółki na koniec 2008 roku, dotyczyła należności od prezesa spółki. Poziom dźwigni finansowej w spółce nie jest wysoki, jednak zaangażowania zabezpieczone nieruchomościami (z uwzględnieniem naliczonych odsetek) mają wartość zbliżoną do kapitału własnego spółki.”
Przypomnijmy, że Komisja Nadzoru Finansowego wszczęła już postępowanie w sprawie prospektu Electusa i podejrzenia naruszenia przepisów przez spółkę. Jednym z badanych wątków jest nie podanie w prospekcie i aneksach informacji o skazaniu Marka Falenty prawomocnym wyrokiem sądu za pomoc w oszustwie ani informacji o ryzykach z tego wynikających. Według prawa (Kodeksu spółek handlowych) Marek Falenta nie ma prawa zasiadać w zarządzie Electusa (ani żadnej innej spółki) już od momentu uprawomocnienia się wyroku (24 lutego 2009 r.). KNF twierdzi nawet, że "status prawny obligacji zwykłych na okaziciela trzeciej serii emitowanych w ramach Pierwszego Programu Emisji Obligacji spółki Electus S.A. jest niezgodny z przepisami prawa i w świetle tych przepisów istnieje ryzyko uznania tych papierów wartościowych za nieistniejące lub obarczone wadą prawną mającą istotny wpływ na ich ocenę".
W poniedziałek „Puls Biznesu” przypomniał, że jako pierwszy już w lipcu 2009 r. pisał piórem Dawida Tokarza o skazaniu prezesa Electusa prawomocnym wyrokiem, w kolejnym artykule informując, że zgodnie z Ksh skazany za pomoc w oszustwie prezes nie ma prawa zasiadać w zarządzie spółki. KNF jednak nie zareagowała wówczas na ten artykuł i nie wszczęła postępowania w sprawie braków w prospekcie, mimo że Electus emitował na jego podstawie już dwie transze obligacji.
Jeden z czytelników NGI24 zwrócił nam uwagę na to, że wówczas (w lipcu 2009 r.) szefem departamentu emitentów nadzorującym sprawy związane z prospektami był Jarosław Ostrowski. Ostrowski zaś pobierał wcześniej znaczące kwoty za szkolenia spółek wprowadzanych na GPW przez IDMSA, który jest właścicielem Electusa (a Marek Falenta jest największym akcjonariuszem IDMSA).
„Dopiero w październiku 2009 roku funkcję p.o. Dyrektora DEM objął pan Krzysztof Grabowski. Wygląda zatem na to, że nominacja Dyrektora Grabowskiego spowodowała nową jakość w nadzorze nad rynkiem publicznym, co z pewnością jest pozytywne dla polskiej giełdy” - napisał do nas czytelnik.
Electus tymczasem w ubiegły czwartek zwrócił się do NGI24 z żądaniami natychmiastowego usunięcia pierwszego tekstu na temat tej spółki, grożąc procesem cywilnym i karnym. Co ciekawe, pisma nie podpisał już Marek Falenta, tylko wiceprezes i prokurent spółki. Electus zarzuca nam napisanie szeregu nieprawdziwych informacji, ale nie wymienia ani jednego konkretnego przykładu.
1 marca 2010 23:00
|
Wyślij link
|
Drukuj
|
Pobierz jako PDF
|



tytuł komentarza
autor
komentarz
Kod z obrazka (wymagany)
Poczekamy zobaczymy.
Informujemy zgodnie z prawdą, a nie "dymamy" opinię publiczną. I nie rozmawiamy o raporcie bieżącym (który też przygotowuje spółka) tylko aneksie do prospektu i różnicy pewnych sformułowań w stosunku do oryginalnej informacji wytworzonej przez agencję Fitch. Zasadniczym pytaniem, które stawiamy jest: czy spółka publiczna chciała ukryć pewną określoną część ryzyk?
A tak na poważnie: Nie znalazłem żadnego raportu wysłanego przez agencję Fitch na GPW w sprawie Electusa (?) Jeśli taki istnieje proszę o link.
Rozumiem, że pojawianie się informacji o wszczęciu przez KNF postępowania wobec Electus nie podoba się tej spółce. Tylko nie jest to powód aby media zajmowały się ATSENERGY ATLANTIS.
Prezes po sprzedaniu Electusa IDMowi powinien zostać natychmiast odsunięty i przejść do rady nadzorczej kontrolując nowy zarząd, no ale IDM dał mu wolna rękę. Obecnie traktuje spółkę jako miejsce finansowania swoich prywatnych geszeftów, co z tego wynika widać w raportach - stał się głównym Dłużnikiem spółki, swój dług tylko roluje, generowane przez nas zyski są papierowe bo wynikają z pożyczek Pana Prezesa nikt nie jest w stanie zmusić go do oddania kasy. W tej chwili prawie zamarła działalność podstawowa, na którą brakuje pieniędzy. Spółka miesiąc w miesiąc boryka się z utrzymaniem płynności. Konkurencja co chwile podpisuje znaczące umowy a my nic. Nasze umowy to jedynie poręczenia z których poza duża kwotą nic nie wynika. Czekać tylko jak banki odbiorą nam kredyty za brak poręczenia :)
chodzi o cała działke to 600-650 mln zł
a falenta ma w niej 34% tak wiece prosze sobie policzyc
pozdrawiam
pozdrawiam
Ponadto "zacny człowiek" Pan Marek Falenta zdecydował się w kwietniu na emisję obligacji, tyle tylko, że niczym nie zabezpieczonych, wysoko oprocentowanych, ze spłatą za rok, bo banki już nie chcą finansować ani jego ani ELECTUS S.A.