Mobius: ważne są jawność i przejrzystość

Mariusz Zielke

Szef Templetona o konfliktach interesów, przestrzeganiu prawa, ładzie korporacyjnym i zaufaniu do nadzoru

REKLAMA

Mark Mobius specjalnie dla ngi24.pl w wywiadzie na temat problemów z przestrzeganiem zasad ładu korporacyjnego, prawa i etyki. Jeden z najbardziej znanych światowych inwestorów, zarządzający funduszami wartymi kilkadziesiąt miliardów dolarów, dostrzega wagę kwestii konfliktów interesów i niskich standardów, które są problemami nie tylko polskiego rynku finansowego. W walce z nimi mamy prawo domagać się jawności i przejrzystości. Ale inwestorzy i tak muszą liczyć tylko na siebie. Bo rządy są za słabe, by bronić Was przed oszustami.

 

Ngi24.pl: W jednej ze swoich książek pisał Pan, że jednym z najważniejszych problemów rynków wschodzących jest brak przestrzegania prawa. Czy to nadal bardzo wpływa na wyceny na tych rynkach i na ich postrzeganie w oczach zachodnich inwestorów?

Mark Mobius: Tak, na pewno jest ogólna percepcja, że rynki wschodzące mają problemy z poszanowaniem prawa, ale wszyscy przecież wiemy, że nie jest to tylko problemem rynków wschodzących, lecz wszystkich krajów na całym świecie, zarówno wschodzących jak i już rozwiniętych. Jako że świadomość istnienia problemu praworządności jest większa na rynkach wschodzących, ma to wpływ na wyceny.

 

Jak Pan ocenia przestrzeganie zasad corporate governance w Polsce i na rynkach wschodzących?

MM: Standardy "corporate governance" są niskie na całym świecie, w Ameryce, Europie, Azji, Ameryce Łacińskiej, itd Wyzwaniem dla nas jest wybieranie takich spółek, w których ład korporacyjny jest lepszy niż w innych. Tak działamy zarówno w Polsce, jak i na każdym innym rynku, na którym inwestujemy.

 

W Polsce ostatnio pojawia się bardzo dużo negatywnych informacji o sposobie stanowienia prawa, lobbingu, nieprzejrzystych zasadach funkcjonowania, biurokracji. Czy inwestorzy zagraniczni obserwują takie zdarzenia, czy biorą je pod uwagę jako ryzyka inwestycyjne?

 

MM: Polska nie różni się w tym zakresie od innych krajów dookoła Świata. Są problemy i szanse, a inwestor musi ostrożnie przeanalizować każdą spółkę, aby ustalić czy szanse przeważają nad ryzykami.

 

Czego powinniśmy się uczyć od bardziej rozwiniętych rynków w zakresie corporate governance i zasad etyki w biznesie?

MM: Każdej osobie zainteresowanej tematyką "corporate governance" i etyki pomocne będzie zapoznanie się z wieloma istniejącymi już analizami na temat skandalu Madoffa, skandali na rynku instrumentów pochodnych (polecam książkę F.I.A.S.C.O.) oraz innych problemów, których doświadczyły i nadal doświadczają rynki już rozwinięte.

 

Czy w Pana ocenie państwowe instytucje regulacyjne (nadzory giełdowe) mają ważną rolę do spełniania dla uczestników rynku? Czy jakość nadzoru przekłada się na wyceny rynkowe? Czy to może być problem dla inwestorów?

MM: W żadnym kraju Świata nadzorcy rynku giełdowego nie byli w stanie poprawić standardów ładu korporacyjnego i zasad postępowania, co wynika ze słabości tych organów nadzoru w zakresie stwierdzenia problemów zanim katastrofa uderzy w rynek. Sposób w jaki amerykańska SEC podchodziła do skandalu Madoffa jest przypadkiem znamiennym, gdzie nawet po trzech kontrolach nadzór nie zdołał wykryć oszustwa dokonanego przez Madoffa. Dlatego żaden inwestor nie może polegać na tym, że rząd ochroni jego inwestycje. Inwestor musi polegać na własnej niezależnej analizie w celu uniknięcia problemów.

 

Czy kiedykolwiek spotkał się Pan z sytuacją, że szef nadzoru giełdowego inwestował w trakcie pełnienia funkcji w spółki wchodzące na giełdę?

MM: Tak, to jest zjawisko, które występuje na całym świecie i prawdopodobnie nadal będzie występowało.

 

Nadzór nad rynkiem kapitałowym powinien być całkowicie niezależny. Czy szef takiej instytucji powinien zatem całkowicie wyłączyć się z gry rynkowej, inwestycji giełdowych? Czy też nie ma przeszkód, żeby inwestował na giełdzie?

MM: Kluczowa jest przejrzystość. Jeżeli nadzorcy rynku w pełni ujawnią, jakie kroki podejmują prywatnie na tym rynku, wtedy inwestorzy będą w stanie ocenić znaczenie tych inwestycji.

 

Proszę wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację, w której okazuje się, że pani Mary Schapiro, prezes amerykańskiej SEC lub Lord Adair Turner – prezes brytyjskiej Financial Services Authority byli do niedawna dużymi akcjonariuszami małego domu maklerskiego, a potem – już po objęciu swojej obecnej funkcji – pozostali klientami tego biura, przez które inwestowali na amerykańskiej czy brytyjskiej giełdzie. Jakby Pan przyjął fakt, że po swojej nominacji na stanowisko w nadzorze podejmowaliby jednoosobowo decyzje dotyczące tego biura maklerskiego? Jaka byłaby według Pana reakcja środowisk rynku finansowego w Stanach Zjednoczonych czy też w Wielkiej Brytanii na taką sytuację?

MM: Jest oczywistym, że jawność i przejrzystość są ważne.

 

Czy często spotyka się Pan na rynkach wschodzących z sytuacjami konfliktu interesów?

MM: Konflikty interesów kwitną niestety na rynkach na całym świecie. Agencje ratingowe są opłacane przez firmy, które oceniają. Biegli rewidenci są opłacani przez zarządy spółek, które audytują. To wszystko są konflikty interesów.

 

Czy brak poszanowania prawa przez nadzorców rynku kapitałowego może wpływać na postrzeganie rynków wschodzących przez inwestorów? Czy inwestorzy zagraniczni mogą z tego powodu obniżać wyceny na tych rynkach?

MM: W związku z tym, że takie sytuacje istnieją na całym świecie, ważne jest, aby inwestorzy badali każdy przypadek indywidualnie.

 

Niedawno w Stambule powiedział Pan, że wschodzące rynki Afryki stają się coraz bardziej atrakcyjne. Jak radzą sobie afrykańskie rynki w zakresie konfliktów interesów, jakości nadzoru i etyki w porównaniu w Europą Wschodnią?

MM: Rynki afrykańskie mają te same problemy, co rynki Stanów Zjednoczonych, Azji, Ameryki Łacińskiej, Japonii i innych krajów. Nie powiedziałbym, że Europa Wschodnia jest pod tym względem gorsza niż inne kraje czy regiony.

13 grudnia 2009 23:40

dodajdo Wyślij link Drukuj Pobierz jako PDF

uwaga: NGI sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii internautów. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, obraźliwe, wulgarne, naruszające zasady współżycia społecznego albo naruszające prawa NGI sp. z o.o. lub innych podmiotów może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.

tytuł komentarza

autor

komentarz

Kod z obrazka (wymagany)


Mobius: ważne są jawność i przejrzystość Anonim (14 grudnia 2009 8:33)
Odpowiedzi bardzo dyplomatyczne. Trudno aby było inaczej jeśli Templeton chce sprzedawać swoje produkty na polskim rynku.
Facet bez jaj kleo (14 grudnia 2009 9:46)
Cieniutki ten wywiad. Szczególnie odpowiedzi MM na temat corporate governance w Polsce (po słusznej krytyce działań ITI w TVN) były baardzo stonowane. Nie wiem jaki sens ma publikacja tak miałkiej rozmowy?
PS. Dziwię się, że MM dziwi się temu co ITI pod wodzą W.Kostrzewy robi w TVN. Czy facet urwał się z choinki? Nie wie co Kostrzewa wyrabiał w BRE? Czy nie wie co to jest ITI? Czy...
Mobius: ważne są jawność i przejrzystość Agata (14 grudnia 2009 10:07)
Prawda. Niechże jednak ten pierwszy rzuci kamieniem, kto wykazał się znacznie większą odwagą od Mobiusa występując pod nazwiskiem.
Agato, Mobius nie był pierwszy dino (14 grudnia 2009 10:41)
– Platforma „n” generuje ogromne straty finansowe. Trudno wskazać, jaki interes mają akcjonariusze giełdowi TVN, żeby właśnie teraz kupować od ITI akcje platformy po tak wygórowanych wycenach, nawet jeśli teoretycznie założyć, że jest to interes strategicznie uzasadniony. Zwykle inwestorzy w czasach kryzysu starają się minimalizować ryzyko inwestycyjne, kierując się nadrzędną zasadą zachowania kapitału. Koncern ITI jest posiadaczem ok. 60 proc. akcji TVN, ale w strukturze akcjonariatu około 40 proc. to akcjonariusze z rynku giełdowego, w tym OFE i fundusze inwestycyjne, których interes nie musi być tożsamy z bieżącymi interesami udziałowców ITI – mówi Ryszard Jach. TVN na krawędzi, 18.02.2009 r.; Gazeta Polska
R.Jach, b. wiceprezes PTE Skarbiec-Emerytura działał asertywnie w obronie interesów akcjonariuszy finansowych m.in. w RN Budimexu. Tak więc M.Mobius to nie pionier.
Dono, ale Jach też nie był pierwszy... Kazio M (14 grudnia 2009 11:10)
....jeśli chodzi o domaganie się praw akcjonariuszy mniejszościowych. Przypominam, że pierwszy przypadek dotyczył Stomilu Olsztym w 2001 roku. Tylko, że tu chodzi przecież bardziej o zasady poszananowania prawa przez władze KNF i GPW, tj. przez organy nadzorujące rynek. To że jakaś spółka prywatna próbuje oszukiwać inwestoró, to nic dziwnego. Gorzej jeżeli szef centralnego urzędu jest krętaczem, np. jeśli Madoff byłby szefem amerykańskiego SEC. No i tu co do Polski Mobius nie chciał wyskakiwać przed szereg, czemu się trudno dziwić.

Mark Mobius jest jednym z najbardziej znanych na świecie inwestorów i zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Od 1987 r. związany z grupą funduszy Templeton Asset Management, autor kilku książek o rynkach wschodzących, doktor nauk ekonomicznych i politycznych.
fot. Żelazna Studio