Maciejewski: inwestycje zgodne z prawem

Mariusz Zielke

Członek zarządu GPW twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

REKLAMA

Adam Maciejewski zapewnia, że jego inwestycje na rynku niepublicznym były zgodne z prawem i regulacjami wewnętrznymi. A z usług IDM wiceprezes GPW korzystał jeszcze wcześniej. Poprosiliśmy zatem o ujawnienie wszystkich transakcji jakich dokonywał przez "ślepy portfel". Żadnych wyjaśnień jak dotąd nie otrzymaliśmy od Beaty Jarosz, drugiego członka zarządu GPW, która także inwestuje z pomocą IDM (także ma "ślepy portfel"). Wcześniej tzw. "ślepy portfel" w tym domu maklerskim miał Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego. Wniosek: jak "ślepy portfel", to tylko w IDM.

 

Na życzenie Pana Maciejewskiego publikujemy bez zmian cały jego list:

"Szanowny Panie,
bardzo mi przykro, ale nie będę z Panem prowadził publicznych dyskusji w stylu jaki Pan narzuca.

Jednocześnie, z uwagi na szacunek wobec czytelników, informuję, że:

1.      Moje inwestycje na rynku niepublicznym są zgodne zarówno z przepisami prawa, jak również regulacjami wewnętrznymi GPW obowiązującymi członków Zarządu GPW.

2.      W pełni wywiązywałem się z obowiązków informacyjnych jakim podlegam na mocy przepisów prawa i regulacji wewnętrznych GPW obowiązujących członków Zarządu GPW.

3.      Inwestycja w akcje spółki Rabat Pomorze SA była inwestycją w akcje spółki niepublicznej w ramach usług związanych z zarządzaniem aktywami na moją rzecz przez DM IDM SA (notabene z usług DM IDM SA w zakresie zarządzania tzw. "ślepym portfelem" zacząłem korzystać istotnie wcześniej niż moment nabycia akcji spółki Rabat Pomorze SA?). Ze względu na specyfikę inwestycji niepublicznych, objęcie akcji spółki Rabat Pomorze SA wymagało przyjęcia indywidualnej oferty objęcia akcji, co uczyniłem i co nie było żadną tajemnicą (patrz przepisy ksh i warunki oferty). Akcje te zostały opłacone z wolnych środków jakie posiadałem w ramach "ślepego portfela". Jednocześnie, ze względu na niepubliczny charakter inwestycji, od samego początku objęte zostały zarządzaniem na podstawie dodatkowej umowy, także popularnie określanej mianem "ślepego portfela", co jednak nie ma w istocie rzeczy znaczenia, ponieważ członkowie Zarządu GPW mają prawo nabywać akcje spółek niepublicznych bez konieczności stosowania "ślepych portfeli".

4.      Nie znane mi są jakiekolwiek okoliczności świadczące o "uprzywilejowanym" nabyciu przeze mnie akcji spółki Rabat Pomorze SA. Nie posiadałem też wiedzy do jakiego kręgu osób została skierowana oferta nabycia akcji spółki Rabat Pomorze SA.

5.      Po ok 2 latach inwestycja w akcje spółki Rabat Pomorze SA wg stanu na dzień 23 października 2009r. przyniosła mi "wirtualną" stratę w wysokości ok. 17,5% ("wirtualną", bo powierzone środki nie zostały wycofane z zarządzania). Wg stanu na dzień 8 lipca 2008 (dzień NWZ BOMI SA w sprawie podniesienia kapitału w drodze emisji akcji serii K wydawanych w zamian za akcje Rabat Pomorze SA) był to "wirtualny"  (bo niemożliwy do zrealizowania) zysk w wysokości 15%.

6.      Nie brałem udziału w żadnych rozstrzygnięciach dotyczących spółki BOMI SA od momentu, kiedy zostałem akcjonariuszem Rabat Pomorze SA, co wyklucza sugerowany konflikt interesów.

Proszę o większą rozwagę przy podejmowaniu działań o charakterze publicznym. Posługuje się Pan mocno niepełną wiedzą i próbuje Pan w ramach tej ograniczonej wiedzy tworzyć sensacyjne historie tam, gdzie ich nie ma. Działania takie są wysoce nieodpowiedzialne, a być może naruszają prawo. Mam nadzieję, że Pana wzmożona aktywność w kierowaniu oskarżeń przeciwko członkom Zarządu GPW jest w pełni przypadkowa w kontekście ważnych procesów jakie zachodzą aktualnie na rynku kapitałowym oraz innych wydarzeń poza tym rynkiem. Oczywiście wątek ten powinien zostać ? i mam nadzieję będzie - zbadany przez odpowiednie organy.

Bardzo proszę też o bezzwłoczne  usunięcie ze strony internetowej www.ngi24.pl artykułów dotyczących mojej osoby oraz o zamieszczenie mojego wyjaśnienia (bez skrótów - cały email)."
Adam Maciejewski

 

Odpowiedź:

Oczywiście publikujemy opinię osoby, której dotyczy artykuł, jednak nie zamierzamy usuwać ze stron tekstu zawierającego prawdziwe informacje. Pan Maciejewski twierdzi, że konflikt interesów go nie dotyczy, bo nie decydował o niczym w sprawie Bomi (a IDM? - tutaj jednak Pan prezes decydował, co oczywiście nie przesądza, że działał w warunkach konfliktu interesów). Adam Maciejewski stwierdził jednak wyraźnie w "Pulsie Biznesu", że zainwestował poprzez "ślepy portfel". Dokumenty świadczą inaczej: sam podejmował decyzję i "przystąpił do spółki Rabat Pomorze" osobiście podpisując taką deklarację, co też ujawniliśmy. Dziwi też, że członek zarządu GPW wie, że wciąż ma w "ślepym portfelu" akcje Bomi, na których "wirtualnie" stracił, a nie zyskał, bo powstaje pytanie czy powinien wiedzieć, jakie akcje ma w "ślepym portfelu" (nazwa tego instrumentu sugeruje, że nie powinien), żeby uniknąć konfliktu interesów. Pan Maciejewski zarobił na akcjach Rabatu Pomorze wirtualnie 80 proc., bo na tyle więcej wyceniono jego akcje przy zamianie na akcje Bomi. Później na otrzymanych w zamian akcjach Bomi rzeczywiście już stracił, jak wielu innych inwestorów. Być może, gdyby nie kryzys, Pan Maciejewski, podotnie jak Pan Stanisław Kluza, szef KNF, dzięki inwestycjom za pomocą IDM dziś byłby milionerem.

Mariusz Zielke

 

Dodatkowe wyjaśnienia Adama Maciejewskiego:

Członek zarządu GPW zaznacza, że akcje BOMI zostały wydane za akcje Rabatu Pomorze, stąd jego wiedza o ich posiadaniu w przeszłości. Adam Maciejweski zapewnia, że nie zna aktualnego składu ślepego portfela (tylko jego wartość) i nigy nie znał (poza przypadkiem nabycia akcji spółki niepublicznej Rabat Pomorze i konsekwencji ich zamiany). Jego ślepy portfel w DM IDM SA posiada "jedną ze standardowych, oferowanych przez DM IDM SA, strategii inwestycyjnych".

"Nie są mi znane transakcje wykonywane przez zarządzającego ślepym portfelem, więc nie mogę ich ujawnić. Umowę o prowadzenie "ślepego portfela" podpisałem w związku z wejściem do Zarządu GPW i zwiększeniem stopnia restrykcyjności inwestycji" - informuje Adam Maciejewski.

Menedżer GPW twierdzi też, że w "Pulsie Biznesu" nie wypowiadał się tak, jak sugeruję (czyli że mówił, że inwestował w Rabat ślepy portfel a nie on sam).

"Nigdy też nie twierdziłem, że to zarządzający za mnie nabył akcje spółki Rabat Pomorze" - oświadcza Adam Maciejewski.

 

Polemika dotyczy artykułu:

 

Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali

Szefowie GPW twierdzą, że mają w IDM „ślepe portfele”. Sami oceńcie, jak bardzo ślepe.

 

Ujawniamy dokumenty, które jednoznacznie świadczą, że dom maklerski IDM skierował do Adama Maciejewskiego, wiceprezesa GPW, imienną ofertę objęcia za 120 tys. zł akcji Rabatu Pomorze, a ten ją przyjął w specjalnym oświadczeniu opatrzonym własnoręcznym podpisem. O inwestycji zdecydował więc sam wiceprezes, a nie osoba zarządzająca jego portfelem. Kilka miesięcy później wiceprezes otrzymał w zamian za te akcje walory Bomi warte znacznie więcej, bo 223 tys. zł.  Rzekomo „na ślepo” zarobił więc 103 tys. zł, czyli około 80 proc. zainwestowanej kwoty. Dlaczego więc Adam Maciejewski twierdził w piątkowym „Pulsie Biznesu”, że inwestował nie on sam, lecz jego „ślepy portfel”? Czy podobnie wyglądają inne inwestycje osób z potencjalnym konfliktem interesów za pomocą tzw. „ślepych portfeli”? Jeśli tak, to nazwa takiej formy inwestowania jest co najmniej myląca. Zwykłym graczom giełdowym sugeruje się bowiem, że decydenci nie mają wpływu na skład własnych portfeli. A chyba to nie do końca prawda, a może wręcz „oczywiste oszustwo”?

 

12 października 2009 r. ujawniliśmy, że Beata Jarosz i Adam Maciejewski, dwoje (z czworga) wiceprezesów Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), znalazło się na wąskiej liście wybrańców (łącznie 59 osób), którym umożliwiono zamianę akcji mało znanej spółki Rabat Pomorze na walory notowanej na GPW firmy Bomi na wyjątkowo korzystnych warunkach. Maciejewski otrzymał ofertę zakupu akcji od IDM  w ofercie niepublicznej skierowanej w październiku 2007 r. do 35 osób. Jarosz znalazła się zaś nie wiadomo skąd wśród 24 kolejnych osób, którym zaoferowano zamianę akcji w lipcu 2008 r. Wielu z tych inwestorów w kilka miesięcy zarobiło wirtualnie 80 proc. zainwestowanych środków.

 

Na liście nie brakuje osób bardzo znanych i wpływowych, ale obecność członków zarządu GPW jest zaskakująca. Nie powinni oni dopuszczać do możliwości powstania konfliktu interesów czy choćby cienia uzależnienia od jakiegokolwiek gracza rynkowego. Tymczasem oboje stali się posiadaczami akcji Rabatu Pomorze w niejasny sposób. W wyjaśnieniach dla „Pulsu Biznesu” sugerowali bowiem, że to inwestycja ich „ślepych portfeli” (czyli w ich imieniu inwestowała osoba zarządzająca portfelami z IDMSA).

 

„- Inwestujemy za pośrednictwem „ślepego portfela”, co oznacza, że nie mamy wpływu na skład i zarządzanie tym portfelem – odpowiadają zgodnie Beata Jarosz i Adam Maciejewski.
Zdaniem ekspertów, to powinno zamknąć dyskusję. Za pośrednictwem „ślepego portfela” inwestuje wiele postaci rynku kapitałowego” - podał „Puls Biznesu” w piątkowo-niedzielnym wydaniu (23-25 października 2009).

 

Jednak takie stwierdzenie nie tylko nie zamyka, ale wręcz otwiera dyskusję, która być może powinna przerodzić się w szerszą debatę na temat tajemniczej (przynajmniej w polskim wydaniu) instytucji „ślepego portfela”.

 

W opisywanym przypadku mamy bardzo poważne podstawy do stwierdzenia, że wiceprezes GPW podaje nieprawdę i wprowadza w błąd inwestorów giełdowych. Adam Maciejewski otrzymał bowiem imienną ofertę nabycia tych akcji i ją przyjął. Osobiście też podpisał dokumenty.

 

Oświadczam, że zapoznałem się z Memorandum Informacyjnym, a także Statutem Spółki Rabat Pomorze SA, akceptuję warunki objęcia wskazane w Imiennej Ofercie, oraz przystępuję do Spółki Rabat Pomorze SA i wyrażam zgodę na brzmienie Statutu Spółki Rabat Pomorze SA.” - napisał Adam Maciejewski w oświadczeniu z dnia 31 października 2007 r.

 

Przeczytaj całe oświadczenie.


Raimondo Eggink, jeden z najbardziej znanych doradców inwestycyjnych i ekspertów rynku kapitałowego, we wspomnianym „Pulsie Biznesu” tak odpowiadał na pytanie, czy formuła „ślepego   portfela” ma luki:

 

„Zawsze można sobie wyobrazić sytuację, w której zarządzający nieoficjalnie przekazuje klientowi informacje o zawartości jego portfela. Ale to OCZYWISTE OSZUSTWO” - twierdzi Raimondo Eggink.

 

Mocne słowa. Ale czy mają zastosowanie do opisywanej sytuacji? Wiceprezes GPW w końcu nie otrzymywał „nieoficjalnej” informacji, tylko całkowicie oficjalną (choć nie upublicznioną wcześniej), a nawet podejmował świadomą decyzję zamiast zarządzającego. Ofertę otrzymał w ostatnim dniu zapisów (31 października 2007 r.) i błyskawicznie na nią odpowiedział. Tylko gdzie tu jest miejsce na „ślepy portfel”?


- „Ślepy portfel” to dobry sposób na uniknięcie konfliktu interesów. Dzięki niemu inwestycje są odpersonalizowane, a właściciel takiego portfela NIEŚWIADOMY jego zawartości, a więc „CZYSTY” - twierdził w wypowiedzi dla „Pulsu Biznesu” Marcin Gomoła, były wiceprzewodniczący KNF i szef działającej przy giełdzie Rady Ładu Informacyjnego.

 

Pytanie tylko, czy "ślepy" rzeczywiście oznacza "ślepy"?

 

Dziwnie wygląda także przypadek Beaty Jarosz. Wiceprezes GPW stała się właścicielką 4 akcji (wartych przy zamianie na walory Bomi ponad 297 tys. zł) przed zamianą ich na akcje Bomi. Nie wiadomo, ile za nie zapłaciła, od kogo je nabyła, kiedy i w jaki sposób. To wymaga bezzwłocznego wyjaśnienia, bo powstaje podejrzenie faworyzowania członka zarządu GPW przez zarządzającego w domu maklerskim. Inwestorom giełdowym należy się też chyba wyjaśnienie, dlaczego zupełnie przypadkiem w jednej stosunkowo niewielkiej transakcji bierze udział aż dwóch członków zarządu GPW?

 

Wobec powyższych wątpliwości oboje powinni wyjaśnić te transakcje i – dla dobra i przejrzystości polskiego rynku kapitałowego - podać szczegółowe informacje na temat swoich tzw. „ślepych portfeli” (wniesione środki, strategię inwestycyjną, historię operacji), co ucięłoby wszelkie dyskusje, jeśli rzeczywiście prezesi GPW nie mają nic do ukrycia.

 

Szczególnie, że Bomi miało problemy z wprowadzeniem na GPW akcji wyemitowanych dla akcjonariuszy Rabatu (czyli z finalizacją przejęcia). Proces ten trwał aż rok z powodu konfliktu z akcjonariuszami Rabatu, którym nie zaoferowano takich samych warunków zamiany jak wybranym osobom, oraz z powodu problemów z prospektem emisyjnym. W 2009 r. okazało się, że Bomi w prospekcie nie podało lub błędnie podało aż 37 informacji wymaganych prawem. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) prowadziła w sprawie prospektu tej spółki aż dwa postępowania administracyjne w celu oceny nieprawidłowości. Bomi ukarano w najłagodniejszy sposób – opublikowaniem informacji na stronie KNF.

Kliknij, żeby przeczytać cały tekst o inwestycjach zarządu GPW, innych znanych osób i związku tej sprawy z „aferą stoczniową”.


aktualizacja: 16.11.2009

25 października 2009 22:25

dodajdo Wyślij link Drukuj Pobierz jako PDF

uwaga: NGI sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii internautów. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, obraźliwe, wulgarne, naruszające zasady współżycia społecznego albo naruszające prawa NGI sp. z o.o. lub innych podmiotów może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.

tytuł komentarza

autor

komentarz

Kod z obrazka (wymagany)


Nie dziwi zatem, że... knowledgable (26 października 2009 2:10)
Weronika Marczuk - Pazura, która kiedys tańczyła na rurze, zanim została złapana na przyjęciu lapówki przez CBA, została prezesem spółki zależnej od GPW...
Alternatywa jest jedna: albo red. M.Zielke jest oszczercą i fałszerzem dokumentów i niezwłocznie zostanie pozwany do sądu i skazany, albo (co niestety bardziej prawdopodobne) polski rynek kapitałowy to bagno, a KNF i GPW kierują ludzie, którzy nigdy tam znaleźc się nie powinni i zostaną niebawem zdymisjonowani przez premiera D.Tuska. Przemilczenie tej i wczesniejszych publikacji ngi24.pl byłoby dla uczciwych uczestników rynku najgorszym i bardzo czytelnym sygnałem.
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali Anonim (26 października 2009 9:37)
Dla mnie najbardziej żenujący jest fakt, że jak już się kogoś złapie na oszustwie, przyjmowaniu łapówek czy ustawianiu przetargów, to zamiast odejść z opuszczoną głową, te osoby wymyślają nowe kłamstwa, próbują się tłumaczyć. Brną w to bagno dale. Zero odwagi cywilnej. Zero dumy i honoru. W przedszkolu takie dzieci są wyzywane od tchórzy, a w „prawdziwym życiu”?
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali Inwestor (26 października 2009 9:39)
To ciekawe, że Puls Biznesu wziął się za obronę członków zarządu GPW... jaki ma w tym interes?
Polska choroba Agata (26 października 2009 11:32)
Dzisiaj czytałam w Rz również o prokuratorze który informował "biznesmena" powiązanego z mafią o wynikach w śledztwa. Biznesmen założył stowarzyszenie które miało dbać o bezpieczeństwo oraz budować relacje z prezesem sądu, prokuratorem, policją... Sprawa relacji IDM - GPW i KNF jakże pięknie się w ten kanon wpisuje. Dzięki takim tekstom ( a nie złotoustym politykom) można wierzyć że ten chwast "budowania relacji" zostanie wypleniony.
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali Anonim (26 października 2009 12:18)
No cóż mamy tylko kolejny dowód na to, że ta cała giełda to tylko towarzystwo wzajemnej adoracji powołane do strzyżenia owiec...


---
http://tnij.org/wiadomosci-z-rynku-nieruchomosci
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali (26 października 2009 14:36)
Podobno dzisiaj było coś w Rzepie o przewodniczącym RN BOMI. czy ktoś coś wie na ten temat?
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali Broker (27 października 2009 10:50)
Panie Mariuszu, Gratuluję bardzo ciekawego i ważnego dla naszej giełdy tekstu. Niestety mamy w Polsce za mało dziennikarzy, którzy mają odwagę pisać o przekrętach decydentów rynku kapitałowego. Wstydem dla naszego rynku są nieprzejrzyste działania władz KNF i GPW a także przemilczenie tych spraw przez tzw "wolne media".
Tak jak się obawiałem knowledgable (27 października 2009 10:54)
Ten artykuł (podobnie jak wcześniejsze), mimo, że jest poruszający w treści i w normalnym państwie musiałyby wzbudzić reakcję przynajmniej u tych, którzy są do tego zobligowani z tytułu pełnionych funkcji i obowiązków zawodowych, w Polsce, w której przekręt goni przekręt, gdzie oszust, który wzbogacił się dzięki łamaniu prawa oraz bezkarności wynikającej z układów (w tym prokuraturze i tzw. służbach specjalnych) został celowo niezauważony. Smutne i straszne...
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali branżowiec (27 października 2009 11:54)
Panie Mariuszu - czy sprawdzał Pan jak się mają decyzje inwestycyjne dotyczące ślepych portfeli do pozostałych portfeli zarządzanych przez IDM? Bo moim zdaniem to jest właściwa metoda ustalenia czy nastąpiło niewłaściwe działanie. Jeżeli portfele państwa z GPW są tak samo zarządzane jak portfel tzw. kowalskiego to moim zdaniem wszystko jest ok. Jeżeli jednak grupa klientów (np. według klucza znajomości czy pomocności, czy innego) ma portfele odmienne od pozostałych to mamy ewidentne działanie nieetyczne po stronie IDMu. Tyle, że z tego co do tej pory Pan opublikował takiego wniosku wyciągnąć nie mogę. Oczywiśćie fakt, że w ramach ślepego portfela kupuje się spółki podając ich nazwę nie jest właściwy. Mam jednak wrażenie, że Pana tekst wskazuje na dużo silniejsze nieprawidłowości. Tak byłoby np. gdyby okazało się że w IDM były dwie grupy klientów: zwykli i niezwykli.

Piszę to wszytko bo z jednej strony uderza Pan w bardzo istotne sprawy, ale jednocześnie robi Pan to w sposób zbyt tabloidowy żeby rozpocząć poważniejsze reakcje. Czasami warto zrezygnować z sensacji by skupić się na kilku mocnych elementach. Inaczej zedobędzie Pan laur publiczności spod znaku prostych prawd typu: wszyscy prokuratorzy to mafiozi, lekarze to debile a żaden przetarg w IT nie rozstrzygnął się uczciwie. Tylko czy będzie wtedy lepiej?
Do Pana Branżowca Mariusz Zielke (27 października 2009 12:38)
Szanowny Panie,
Oczywiście ma Pan prawo do swojej opinii (co do tabloidalności tekstu), ja tylko mogę bronić się merytorycznie:
1. Co jest tabloidowe? Przecież w żaden sposób nie rzucam niepopartych niczym oskarżeń czy też nie stosuję zdań typu: wszyscy są w układzie. Ja podaję fakty: we wcześniejszym tekście, że ofertę zamiany akcji Rabat-Bomi dostali w praktyce tylko notable, w tym członkowie zarządu GPW. Ponieważ ci powiedzieli, że to ich ślepe portfele, to ujawniam, że nie ślepe portfele, tylko że to były świadome decyzje inwestycyjne (przynajmniej w przypadku Pana Maciejewskiego).
2. Gdyby to był tabloid to tekst by zupełnie inaczej wyglądał. Tytuł byłby:
"Oczywiste oszustwo wiceprezesa GPW". Po czym nastąpiłby lid:
JEDEN z SZEFÓW GPW JEST KŁAMCĄ OSZUKUJĄCYM GRACZY GIEŁDOWYCH...

itd. To jest tabloid. Ja świadomie rezygnuję z takich metod, które przyniosłyby popularność stronie ngi24.pl (i wywołałyby na pewno szerszy oddźwięk), ale wówczas można byłoby o mnie mówić: tabloid. A tak się nie zgadzam z takim zarzutem. Zapraszam do poważnej dyskusji.

3. Fakty, które ujawniam są tak bulwersujące i nieprawdopodobne, że po prostu wyglądają jak tabloidowe, bo nie chce się w nie wierzyć.

4. Jak Pan wie, nie da się sprawdzić sposobu zarządzania portfelami w jakimkolwiek domu maklerskim jeśli nie ma się uprawnień. To może KNF. A jak już informowałem w tekstach o Panu Kluzie, KNF taką kontrolę w IDM miał przeprowadzić. JEJ WYNIK UTAJNIŁ. Niech Pan wiec nie żąda ode mnie sprawdzenia zarządzania portfelami, tylko zażąda ujawnienia wyników przez KNF. Ja żądam niestety bezskutecznie. Wbrew prawu KNF mi nie odpowiada.
Do branżowca knowledgable (27 października 2009 13:03)
Teza, jakoby oddanie w zarząd ślepym portfelem polegało na akceptowaniu ofert zakupu akcji konkretnej, znanej takiemu inwestorowi spółki, jest wręcz żałośnie śmieszna ;-) Na czym w takim razie polegałoby oddanie zarządzania do tzw. ślepego portfela?
Gigantycznym skandalem jest, że KNF - wbrew ustawie - nie odpowiada na pytania dziennikarza i obywatela RP, Mariusza Zielke.
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali branżowiec (27 października 2009 13:21)
Ad 1- "ofertę zamiany akcji Rabat-Bomi dostali w praktyce tylko notable" - tego właśnie nie mogę uzasadnić. Gdyby te kilkadziesiąt osób to byli dokładnie wszyscy klienci konkretnej strategii inwestycyjnej IDMu to byłoby to poprawne, Gdyby znaleźli się klienci o podobnych strategiach i podobnych wielkościach portfeli, którzy nie dostaliby tej propozycji mielibyśmy sytuacje bardzo jasną i całkowicie niedopuszczalną

Ad 2 - tytuł nawiązujący do afery stoczniowej traktuję jednak jako mocno naciągany i przez to tabloidowy.
Rozumiem, że się Pan obraża na takie porównanie ale wynika ono z mojej daleko posuniętej niechęci do prymityzowania spraw - tak powszechnej w mediach jak korupcja w kraju.

Ad 4 - nie jestem prawnikiem, nie wiem czy może Pan np. złożyć zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa.

I żeby było jaśniej - zgadzam się z Panem, że milczenie IDMu i KNFu w tej sprawie nie jest właściwe - jeżeli mija się Pan z prawdą i naciąga fakty należałoby to jasno powiedzieć. Tym bardziej, że jednym z zadań KNF jest dbanie o rynek kapitałowy. Dla mnie istotnejszym od tez z Pana tekstu jest to co Pan napisał o bierności KNFu w komentarzu. To przykre.

Pozdrawiam
Jak prezesi GPW „na ślepo” inwestowali Agata (27 października 2009 13:35)
A ja jeszcze dodam jedno. Łatwo krytykować Pana Zielke i mówić czy sprawdził pan to albo tamto. Myślę że żaden z zainteresowanych podmiotów nie chce zbyt chętnie udzielać w tej sprawie informacji... I jakoś żaden organ który mógłby nie kwapi się z tym sprawdzaniem.
Ubawiłem się nano (28 października 2009 10:25)
Czytając w dzisiejszym Pulsie biznesu wyjaśnienia Wiceprezesa GPW, Maciejewskiego i prokurenta IDM szczerze się ubawiłem. Sformułowali pyszną definicję "ślepego portfela". Trzymając się ich logiki znaczyłoby to, że można być troche w ciąży ;-)) Panie Redaktorze, proszę trzymać tak dalej. Pańska profesjonalna robota dziennikarska ma głęboki sens. Trzymam kciuki, pozdrawiam i oczekuję kolejnych publikacji, które w mainstreamowych mediach nie maja szans na publikację, gdyż dotykają interesów "świętych krów".
Maciejewski: inwestycje zgodne z prawem Leszek Ciećwierz (28 października 2009 16:12)
Szanowny Panie Redaktorze,
Proszę robić swoje i nie przejmować się krytyką bo ta jest była i będzie. W każdym normalnym kraju osoba "wywołana do tablicy" udziela odpowiedzi natychmiast, a jak nie to sprawa jest co najmniej dziwna. Otwartość i dostęp do informacji w tzw. życiu publicznym to podstawa demokracji. A to że piszę pan tylko o aferach, no cóż, tego oczekuje czytelnik. O sukcesach niech piszą pisma branżowe.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dalszych działaniach.
Panie i Panowie z zarządu GPW, wstydźcie się !!! Anonim (28 października 2009 18:22)
Właśnie wy powinniście stanowić swoimi decyzjami i zachowaniem, nieskazitelny wzór i przykład do naśladowania.

Wiem że dla was to nie problem, ale jak możecie patrzeć inwestorom giełdowym w oczy.

Hańba
Maciejewski: inwestycje zgodne z prawem Anonim (28 października 2009 19:39)
dlaczego maciejewski pisze o zysku 15 proc. a Zielke 80 proc.
Za akcje Ratabu zaplacil X, w zamian dostal akcje Bomi o wartosci rynkowej Y, wiec tu zysk jest prosty do policzenia. Jesli nie sprzedal ani jednej akcji Bomi to byl to zysk teoretyczny, pytanie, ile dzis zyskuje/traci w teorii- 17 proc.?
Maciejewski: inwestycje zgodne z prawem Anonim (28 października 2009 19:42)
Kluczowa sprawa, czy wiedzieli, ze Rabat zamieni się na BOmi....To trzeba wyjasnic...
Maciejewski: inwestycje zgodne z prawem Ronaldo (28 października 2009 21:17)
Jasne że wiedzieli, że akcje Rabatu Pomorze zamienią się na akcje BOMI. No bo pani Jarosz, pan Maciejewski, rodzinka prof Wierzbowskiego, Jacek Socha, itd. nie pakowaliby się masowo w niepłynne akcje niepublicznej spółki. Nie są też naiwni i już latem / jesienią 2007 r. wiedzieli, że IDM jest największym akcjnariuszem Rabatu Pomorze a nadto jest akcjonariuszem BOMI. Panowie z IDM przedstawili tym klientom swoje plany i na tej podstawi Maciejewski zadecydował, że w jego ślepym portfelu brakuje mu akcji Rabatu :-))