Dorwać „Grzesia”, czyli WOJNA na górze

Mariusz Zielke

Premier Tusk zapowiada wojnę. Do nas zaś dochodzą głosy, że CBA namierzała też lobbing przy innej ustawie.

REKLAMA

No i zamiast cywilizacyjnego skoku i pracy u podstaw, mamy konflikt, którego konsekwencje trudno przewidzieć. A do ngi24.pl docierają kolejne spekulacje o akcji CBA, która rzekomo była prowadzona na szeroką skalę przeciwko wicepremierowi Schetynie. Antykorupcyjni mieli wziąć na celownik działania lobbingowe także przy nowelizacji ustawy o podpisie elektronicznym. Pytanie, czy „haków” nie znaleziono, czy wypłyną w odpowiednim momencie w postaci stenogramów lub innych „demokratycznych” środków kontroli społecznej?

 

Wielu komentatorów uważa, że operacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego, która zaowocowała „aferą hazardowa”, była wymierzona w wicepremiera Grzegorza Schetynę, a inni politycy PO - Chlebowski, Drzewiecki, czy Szejnfeld - „oberwali” przypadkiem. Według informacji ngi24.pl, CBA sprawdzała także działania lobbingowe przy wielu pracach w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA), w tym przy informatyzacji oraz nowelizacji ustawy o podpisie elektronicznym.

 

Za przygotowanie tej ustawy odpowiada kierowane przez Waldemara Pawlaka Ministerstwo Gospodarki, ale w ścisłej współpracy z MSWiA, które swego czasu chciało nawet przejąć kontrolę nad tym projektem. Nowela ma m.in. doprowadzić do obniżenia kosztów uzyskania bezpiecznego podpisu elektronicznego i umożliwić rozwój usług certyfikacyjnych. Obecnie obowiązujące przepisy są stare (z 2001 r.), preferują zaledwie trzy podmioty certyfikujące i wymagają pilnych zmian. Nowelizacja jednak idzie jak po grudzie, choć właściwie wszystkie środowiska i eksperci są zgodni, że jest konieczna.

 

Według naszych informacji, CBA sprawdzało, czy grupa wpływowych ekspertów i lobbystów próbuje przemycić do ustawy korzystne dla siebie rozwiązania, na których w przyszłości będą mogli dobrze zarobić. Być może jednak nie wykryto żadnych niedozwolonych praktyk, a „korzystne rozwiązania” były po prostu prorynkowe, społecznie uzasadnione, a nie preferujące kogokolwiek.

 

O zainteresowaniu CBA sprawą podpisu elektronicznego usłyszeliśmy z trzech niezależnych źródeł, podkreślamy jednak, że to spekulacje, których nie sposób zweryfikować (CBA nie informuje o podejmowanych działaniach).

7 października 2009 11:50

dodajdo Wyślij link Drukuj Pobierz jako PDF

uwaga: NGI sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii internautów. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, obraźliwe, wulgarne, naruszające zasady współżycia społecznego albo naruszające prawa NGI sp. z o.o. lub innych podmiotów może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.

tytuł komentarza

autor

komentarz

Kod z obrazka (wymagany)


Dorwać „Grzesia”, czyli WOJNA na górze Hugo (8 października 2009 10:13)
Aż mi się wierzyć nie chce. Mamy a tak skorumpowany Rząd? To byłaby faktyczna Republika Kolesiów.

Oj, chyba Pan Redaktor przesadza....
Dorwać „Grzesia”, czyli WOJNA na górze Piotr Ochman (8 października 2009 12:39)
Po 20 latach "realnej" demokracji, do bardziej "rozgarniętych" socjologicznie mieszkańców (w tym żurnalistów - z szacunkiem dla Redaktora Zielke) naszego kraju powoli dociera fakt, że po roku 1989 zafundowaliśmy sobie polityczny system z natury swej korupcjogenny. Jeśli radykalnie nie rozdzielimy władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej (funkcyjnie i personalnie), to nic się nie zmieni. Każda nowa i demokratycznie wybrana władza pisze i będzie pisać ustawy "pod siebie", rządzić będzie "pod siebie" zgodnie z tak ustawionymi ustawami, a z partyjnej "kadrowej rezerwy" mianowany prokurator generalny" tak ustawione prawo będzie interpretował "pod siebie" i partyjnych kolegów. Szybciej niż później każda nowo i demokratycznie wybrana władza zafunduje nam nową aferę, z "umoczonymi" w niej osobami z najwyższych pięter władzy. ten system bowiem sam się nie naprawi, a korupcja należy do jego norm funkcjonowania. W "aferze Rywina" zamieszani byli szeregowi funkcjonariusze państwa. Dziś korupcja sięga już ministrów i wicepremiera. Osią tego korupcjogennego politycznego systemu, początkiem i końcem tych nieskończonych afer, są i będą polityczne partie. Urosły one do roli omnibusa władzy na każdym poziomie funkcjonowania państwa i skolonizowały praktycznie całe społeczeństwo, wbrew przypisanej im konstytucyjnie roli. Art. 11 III RP poświęcony polityczny partiom, które sprawują w Polsce absolutną władzę, składa się raptem z dwóch paragrafów i 30 słów. Tam można przeczytać: "Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa". Oni słowa o tym, że z klucza partyjnego obsadza się na przykład różne stanowiska w gospodarczych spółkach skarbu państwa i spółkach użytku publicznego np., Radia i TV. Wszystkie te nominacje są sprzeczne z Konstytucją III RP, naruszają one bowiem równe prawo polskich obywateli do tych stanowisk. Polityczne partie posiadając monopol na obsadzanie stanowisk posłów, formułując rząd i powołując generalnego prokuratora, oraz posiadając inicjatywę do nominowania sędziów, generałów, itp. posiada praktycznie władzę absolutną. Ze względu na oszczędne określenie kompetencji politycznych partii w Konstytucji III RP, posiadając monopol na władzę ustawodawczą, same decydują o swoich sprawach, a w tym o najważniejszej. A mianowicie rozstrzygają również, ile władzy mogą posiadać same polityczne partie. Mnożenie różnego rodzaju służb (z nieograniczonym prawem do podsłuchu, szykan i prowokacji - CBA, IPN, itp.) w ostatnich 20 latach pokazuje jasno, że władzy nad obywatelami ciągle im mało. Kto kontroluje polityczne partie? Sejm , rząd, prokuratura? - to przecież nie kto innym tam zajmuje kierownicze stanowiska i decyduje, tylko partyjni funkcjonariusze.

Demokracja jest politycznym ustrojem, w którym parlament posiada wyłączność na pisanie i ustanawianie prawa, oraz określanie strategii rozwoju społeczeństwa. Rząd prowadzi bieżące interesy państwa w prawnych, finansowych i materialnych ramach wyznaczonych przez Parlament. Natomiast Sądownictwo i służby wewnętrznego bezpieczeństwa dbają o to, stanowione przez parlament prawo było jasne i precyzyjne, oraz bezstronne i sprawiedliwie egzekwowane w życiu publicznym. To na razie tyle.
Kolejne naruszenia prawa w CSIOZ? rumak (9 października 2009 19:44)
Następne przetargi CSIOZ budzą uzasadnione podejrzenia i protesty. Nie umilkła jeszcze sprawa "afery statystycznej" a na horyzoncie widać już nową. Sprawa teraz dotyczy serwerowni na którą CSIOZ ogłosił niedawno przetarg. Mamy pierwsze protesty. Wykonawcy skarżą się na faworyzowanie firmy HP poprzez umieszczenie w SIWZ ... parametrów techniczno-funkcjonalnych wprost zaczerpniętych z kart katalogowych produktów sieciowych tej firmy. Dyrektor Leszek Sikorski musi być już bardzo zmęczony. Ciągle mu się coś rozłazi.
CSIOZ Anonim (25 października 2009 22:11)
W serwerowni muszą być switche HP w szafach ZPAS. Tylko nie bardzo wiadomo co robią switche w przetargu na usługi budowalne - ale daje to do myslenia. Drugą rzeczą jest konkurs na e-receptę - a przecież jeden przetarg na opracowanie SIWZu już był - ale nie wygrał go KAMSOFT. Wobec tego trzeba było ogłosić konkurs a ten już spokojnie może wygrać właściwa firma a jako wynik konkusru wykonać wdrożenie pilotażowe - czyli w praktyce cały system, bo czy ktoś widział aby pilotaż i resztę systemu wykonywały różne firmy. To co wyprawia sie w CSIOZ stanowi kwintesencję bezprawia w zamówieniach publicznych i mimo negatywnych wyników kolejnych kontroli trwa nadal. Widać kasa płynie tam gdzie powinna...... i nikt się tym nie zajmuje....

Wicepremier Grzegorz Schetyna z premierem Donaldem Tuskiem na obchodach święta policjantów
fot. CIR