Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska

Mariusz Zielke

Po aferze hazardowej nastąpiła rzeź ministrów. Czy to jednak coś zmieni w Polskiej Republice Aferalnej?

REKLAMA

Za Chlebowskim i Drzewieckim, pod gilotynę trafili ministrowie Czuma, Szejnfeld i Schetyna. Premier chce też zdymisjonować Mariusza Kamińskiego, szefa CBA. Afera hazardowa obnażyła wiele słabości klasy politycznej. Załatwiaczy i hipokrytów po niej jednak raczej nie ubędzie, prokuratura wcale nie zacznie działać sprawniej, gazety będą wybierać sobie tematy do publikacji i do szafy i z góry wskazywać winnych, ze służb nie przestaną wyciekać podsłuchy do mediów, a politycy dalej będą rzucać mięsem. Na czym pewnie nie raz jeszcze dadzą się złapać czujnym agentom w porsche, gdy nieopatrznie zaczną tłumaczyć jakiemuś Rysiowi czy innemu Jasiowi, że oni już wszystko załatwili, więc opier... się nie należy. Wasze zdrowie wypije zaś na meczu z Czechami stu podpitych działaczy piłkarskich, którzy będą Pepikom tłumaczyć, że korupcja w polskiej piłce to jakieś dyrdymały. A jak przegramy 0:3, to jak zwykle zaśpiewamy: Polacy, nic się nie stało.

 

My natomiast po cichu liczymy, że premier Donald Tusk i CBA, w egzotycznym sojuszu rozpędzą się tak, że wyjaśnią niewyjaśnioną od trzech lat aferę w Komisji Nadzoru Finansowego, inne media zaś będą w tej i kolejnych sprawach zadawać równie trudne i dociekliwe pytania jak przy okazji hazardowego przykładowego linczowania ministrów.

 

Bo naszym zdaniem należy rzetelnie i skrupulatnie wyjaśnić, dlaczego szef ważnego urzędu centralnego zarabiał dzięki petentom i nie wyłączał się z ich spraw; główny akcjonariusz giełdowej spółki może być prezesem mimo skazującego wyroku za pomoc w oszustwie i wyłudzeniu kredytu; od kogo i za ile urzędnicy przyjmowali podarki i szkolenia; jak zatwierdza się prospekty z błędami i tuszuje afery. A może to jednak nie jest tak ważne, jak dopłaty od jednorękich bandytów?

 

W końcu tu są tylko twarde dowody, bez podsłuchów. A - jak to napisał jeden z naszych czytelników - „u nas w buszu się mówi: trzeba zbierać kokosy jak szympansy nie patrzą. Burundi Warszawa jedna sprawa”.

7 października 2009 2:08

dodajdo Wyślij link Drukuj Pobierz jako PDF

uwaga: NGI sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii internautów. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, obraźliwe, wulgarne, naruszające zasady współżycia społecznego albo naruszające prawa NGI sp. z o.o. lub innych podmiotów może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.

tytuł komentarza

autor

komentarz

Kod z obrazka (wymagany)


Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Informatyk (7 października 2009 7:27)
A ja mam nadzieje ze pan premier zastanowi sie nad coraz dziwniejszymi wiesciami nt. informatyzacji w wydaniu MSW. Moze zdecyduje sie na przeniesienie dzialu "Informatyzacja" z MSW np do Ministerstwa Gospodarki. Wszyscy by na tym zyskali.
Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Anonim (7 października 2009 8:41)
No, no. Niezły komentarz. Czyżby Pan redaktor zmieniał branże?
Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Anna (7 października 2009 15:57)
Panie redaktorze, załatwiacze i hipokryci zawsze byli, są i będą. Problem w tym, by mieli jak najmniejszy wpływ na kluczowe decyzje w państwie. Ta afera jednak coś zmieni, zwłaszcza w świadomości osób piastujących odpowiedzialne funkcje.
Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Leszek Ciećwierz (7 października 2009 17:40)
Jest jak było. Wyroki wydajemy na podstawie pogłosek i wyrwanych z kontekstu zdań. "Polskie piekiełko...". Należy jednak przyznać, że Premier jako jedyny do tej pory (w czasach demokracji) potrafił zareagować z klasą i na czas. Z klasą bo odsunął ludzi na których padł cień podejrzeń ale nie pozwolił nimi poniewierać ( patrz PiS i wsadzanie na dołek oraz inne szykany). Od orzekania o winie i wymierzania kary jest Sąd i to jest jedno z największych dobrodziejstw demokracji (niestety często nieszanowanych w naszym kraju).
Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Agata (7 października 2009 20:50)
Żeby zło zwyciężyło wystarczy że dobrzy ludzie nie będą nic robić...
Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Hugo (7 października 2009 21:07)
Premier Tusk zareagował zbyt późno i mnie nie przekonał. Najpierw na nic się nie zgadzał, a potem pod wpływem sondaży zmienił zdanie.

Zamieszanie wokół G.Schetyny może jeszcze bardziej zawirować informatyzacją. Mam nadzieję, że od wiceministra wszystko pozostanie po staremu. Wtedy będzie stabilizacja.
Wielkie sprzątanie w rządzie Donalda Tuska Artur K. (7 października 2009 21:34)
Święta prawda! Szejnfeld, jako człowiek dużego formatu, w trudnej sytuacji przynajmniej pokazał klasę. A Kluza bez honoru do stołka się przyspawał.

Premier Donald Tusk.
zdj. CIR