Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta.
George Orwell
UZP krytykuje informatyzację zdrowia
Mariusz Zielke
Prezes Urzędu Zamówień Publicznych zakwestionował kontrakty na system statystyki medycznej.
Zdaniem UZP umowy z giełdową spółką Sygnity zlecono z naruszeniem prawa. Cała sprawa może mieć dalsze konsekwencje dla wartej 800 mln zł informatyzacji zdrowia oraz całej administracji i przyczynić się do powołania Krajowej Agencji Informatyzacji. Według naszych informacji taki twór miałby powstać w przyszłości przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA).
Według nieoficjalnych informacji ngi24.pl, ponownie wraca pomysł utworzenia centralnej instytucji zarządzającej dużymi projektami informatycznymi (robocza nazwa: Krajowa Agencja Informatyzacji - KAI). Według części naszych informatorów, pomysł jest daleki od realizacji i bardziej w sferze życzeń części urzędników i firm niż rzeczywistych zamierzeń. Inni donoszą, że to całkiem konkretny plan, w którym już wszystko, włącznie z przyszłym szefostwem, jest ustalone.
Oficjalnie MSWiA nie ma żadnych planów utworzenia takiej agencji.
„Mamy i tak mnóstwo pracy przy dość ograniczonych zasobach. Zrealizujemy aktualne projekty, to będziemy myśleć o nowych wyzwaniach, ale dyskusja dzisiaj o „przejmowaniu” projektów innych resortów jest niezasadna i niepotrzebnie tylko „zagęszcza” atmosferę wokół CPI. Cieszę się, że CPI jest uznawane za skuteczny podmiot, ale właśnie w imię zachowania tej skuteczności nie można chwytać wszystkich „srok” za ogon, pomijając już kwestie formalne. O ew. powołaniu agencji informatycznej nie słyszałem, pomysł docelowo może i dobry, ale znów: nie teraz – za dużo terminowych projektów jest w toku, żeby wprowadzać zamieszanie związane z reorganizacjami. Za to jak przyjdzie czas finalizacji projektów to na pewno trzeba się poważnie zastanowić choćby nad systemowym modelem utrzymania zakupionych rozwiązań i wtedy być może przyjdzie czas na tego typu rozważania” - pisze do nas Witold Drożdż, podsekretarz stanu w MSWiA, odpowiedzialny za informatyzację.
Lobbyści, do dzieła
W KAI miałoby się przeobrazić Centrum Projektów Informatycznych (CPI) obecnie funkcjonujące przy MSWiA. CPI dało się poznać jako niezwykle skuteczny (i bezwzględny) twór rozdzielający kontrakty przy rejestrach państwowych i systemach dla służb mundurowych. Do niedawna zarządzało kilkoma projektami na prawie 1 mld zł, z których największe dotyczyły budowy systemu odpowiedzialnego za wprowadzenie nowych dowodów osobistych (pl.ID za 370 mln zł), rozbudowy ePUAP (portalu administracji, za 140 mln zł) czy systemu 112 (telefon alarmowy, projekt za 165 mln zł).
W lipcu 2009 na listę kluczowych projektów do realizacji z funduszy unijnych wpisano kolejne systemy informatyczne zlecone dla CPI: e-usługi policji (system za 100 mln zł), budowę centrów powiadamiania ratunkowego za 350 mln zł oraz system łączności służb za 500 mln zł (I etap). Budżet projektów pod kontrolą CPI podwoił się. Ale to nie koniec.
- CPI ma się stać Krajową Agencją Informatyzacji. Wkrótce będzie sprawować nadzór nad innymi dużymi projektami rządowymi związanymi z informatyzacją administracji i służb mundurowych. Z czasem to będzie instytucja decydująca o wszystkich zamówieniach centralnych, określająca standardy i rozstrzygająca największe przetargi – uważa jeden z naszych informatorów, znany na rynku doradca od spraw informatycznych.
Poza już wymienionymi, na listę zatwierdzonych projektów kluczowych finansowanych z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, wpisano m.in. „Informacyjny system osłony kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami” za 240 mln zł (dla IMGW – Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej), dwa projekty systemów informatycznych dla Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii za 215 mln zł, infrastrukturę e-usług dla Ministerstwa Finansów za 210 mln zł. Większość z nich (a praktycznie wszystkie) musi współpracować z systemami budowanymi przez MSWiA, a rolę głównego koordynatora projektów ma mieć właśnie CPI.
- Głośno nikt tego nie będzie chciał zapowiedzieć, żeby nie prowokować wojen kompetencyjnych i nie tworzyć nieprzyjaznej atmosfery w tych instytucjach. Bo nie chodzi o to, żeby odebrać komukolwiek uprawnienia, tylko doprowadzić do sprawniejszej realizacji przedsięwzięć, ich kompatybilności i współpracy zespołów – mówi nasz informator.
Wojna jednak będzie, bo podobne pomysły zawsze napotykały na sprzeciwy. Będzie też ostra walka lobbystów o wpływy.
- Jak ktoś zdobył sobie pozycję w jakiejś instytucji, a nie ma szans na „wejścia” w CPI, to będzie się buntować i prowokować. Będzie ciekawie – zapowiada przedstawiciel jednej z firm doradczych.
Diagnoza na przeczekanie
Najważniejszą rozgrywką, która może też przesądzić o powstaniu KAI, będzie kwestia ostatecznego podziału kompetencji przy zamówieniach na system e-zdrowia (Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizowania i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach medycznych wraz z systemami pobocznymi, m.in. platformą udostępniania informacji o zdarzeniach przedsiębiorcom). To projekty (niegdyś zwane po prostu Rejestrem Usług Medycznych) za blisko 800 mln zł.
Według naszych informacji CPI ma pełnić rolę instytucji wspomagającej (a w rzeczywistości zarządzającej) całym projektem e-zdrowia. Obecnie jest on realizowany przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ), które prowadzi Leszek Sikorski, były minister zdrowia w rządzie Leszka Millera.
Pogłoski o przejęciu realizacji e-zdrowia przez CPI pojawiają się już od końca 2008 r. Wówczas jednak wszyscy zdecydowanie zaprzeczali takim planom.
CSIOZ-em tymczasem co i rusz wstrząsają konflikty pracowników i firm. W końcu 2008 r. branżowa „Służba Zdrowia” zarzuciła tej instytucji ustawianie przetargów, a jednemu z dyrektorów – Adamowi Koprowskiemu - prowadzenie jednocześnie firmy doradczej działającej w branży informatyzacji zdrowia. Koprowski rzeczywiście był jednocześnie prezesem Instytutu Rozwoju Telemedycyny, spółki komercyjnej, która miała prowadzić działalność doradczą w zakresie sprzętu komputerowego i oprogramowania. Tłumaczył jednak, że działalności tej tak naprawdę nie prowadził, bo spółka nie rozpoczęła działalności, a widniał w KRS przez zaniedbanie (nie dopełnił formalności likwidacji spółki).
Jednocześnie w obronie stwierdził, że to atak ze strony byłego pracownika, zwolnionego dyscyplinarnie za nieprawidłowości przy przetargach i współpracy z firmami. Ten z kolei wytoczył CSIOZ sprawę przed sądem pracy.
W tym czasie do Urzędu Zamówień Publicznych trafiły też doniesienia w sprawie nieuczciwych przetargów. Jako pracownik „Pulsu Biznesu” przejrzałem wówczas kilkadziesiąt przetargów. Wnioski: większość rzeczywiście wygrywała jedna firma, lub konsorcja z jej udziałem. W kilku przypadkach ewidentnie dochodziło do kontrowersji.
- Kontrolujemy już jedno z zamówień, ale po takich sygnałach przyjrzymy się sprawie w szerszym zakresie – zapowiadał wówczas na łamach „Pulsu Biznesu” Jacek Sadowy, prezes UZP.
Później dotarły do nas kolejne niepokojące wieści: że szef CSIOZ tak naprawdę nie zajmuje się informatyzacją służby zdrowia, tylko budową hotelu pod Poznaniem. Informatorzy sugerowali, że to biznesmen pełną gębą z mocnymi „plecami” politycznymi (także w Platformie Obywatelskiej). Sprawa nie była jednoznaczna. Choć rodzinna spółka (Sikorski), w której Sikorski był prokurentem, rzeczywiście buduje hotel (czy też, jak woli to określać: gospodarstwo agroturystyczne dla 40-50 gości), to trudno było doszukiwać się w tym złamania prawa. Nie było też żadnych dowodów, że dyrektor łączy sprawy publiczne z prywatnymi czy też wykorzystuje funkcję. Kilka osób świadczyło zdecydowanie na korzyść Sikorskiego, twierdząc, że to człowiek uczciwy i kompetentny, a do majątku doszedł bez wykorzystywania pracy w administracji.
Liczyliśmy, że sprawę „rozstrzygnie” kontrola UZP. Po 9 miesiącach urząd „wydał wyrok”, ale tylko w cząstkowej sprawie. Po kontroli (i odwołaniach do Krajowej Izby Odwoławczej) ostatecznie stwierdzono, że CSIOZ nieprawidłowo postępował w przypadku zamówień dotyczących budowy informatycznego systemu statystyki medycznej, który za około 300 tys. euro robiło Sygnity.
10 i 11 września UZP poinformował CSIOZ, że ten łamał przepisy poprzez dzielenie zamówienia na części. Postępował też wbrew zasadom uczciwej konkurencji, źle dobierał tryby udzielania zamówień oraz niewłaściwie dokumentował postępowania.
„W piśmie z dnia 10 września 2009 r. Prezes UZP poinformował zamawiającego o ostatecznym wyniku kontroli, stwierdzając, iż podtrzymuje w całości stwierdzone naruszenia” - pisze UZP w części informacji o kontroli. Częściowo urząd wycofał się z zarzutów szczegółowych, co nie zmieniło jednak całościowej oceny.
- Wnioski są jednoznaczne: CSIOZ nie umie organizować przetargów – mówi nasz informator.
Od tygodni otrzymujemy wiele maili z różnych adresów o rzekomych dalszych nieprawidłowościach w CSIOZ. Według informatorów kolejne przetargi także budzą wątpliwości. Wymieniają m.in. postępowanie na usługi wsparcia, czyli doradztwo przy prowadzeniu projektów. Kontrakt doradczy wygrała spółka Milstar związana z profesorem Bolesławem Szafrańskim. To znany ekspert w sprawach informatyzacji i zamówień publicznych związanych z IT. Kojarzy się go ze środowiskiem Wojskowej Akademii Technicznej (WAT). Informatorzy twierdzą, że przetarg nie był uczciwy (rozegrano go w trybie zapytania o cenę), bo zapytanie skierowano do firm zaprzyjaźnionych z Szafrańskim oraz do dużej firmy doradczej (Ernst & Young), która nie była w stanie rywalizować ceną ze spółką Szafrańskiego. Nie podają jednak praktycznie żadnego dowodu potwierdzającego teorie "spisku".
Ponieważ wyniki kontroli UZP otrzymaliśmy w piątek wieczorem i chcieliśmy podać je jak najszybciej, nie zdążyliśmy zapytać o opinię Bolesława Szafrańskiego. Liczymy, że jak najszybciej uzupełnimy tekst o jego opinię jak też o komentarz ze strony CSIOZ.
Trzeba podkreślić, że już od dłuższego czasu próbowano dyskredytować osoby związane z WAT przy sprawie CSIOZ. Wcześniej dostawaliśmy informacje, że Sikorski zlecał prace eksperckie Grzegorzowi Bliźniukowi (wywodzącemu się z WAT byłemu podsekretarzowi stanu w MSWiA odpowiedzialnemu za budowę ePUAP). Bliźniuk jednak stanowczo zaprzeczał, że pobierał jakiekolwiek wynagrodzenia, a pomagał w ramach pomocy uczelnianej. Według wyjaśnień jednego ze źródeł, WAT miał umowę z CSIOZ na taką pomoc.
- To są kłamstwa i zwyczajne insynuacje. Trudno dyskutować z anonimami – podkreśla jedno z naszych źródeł.
Bolesław Szafrański na pewno odegra ważną rolę w informatyzacji służby zdrowia. 17 sierpnia 2009 r. zarządzeniem Ministra Zdrowia powołano radę ds. Programu Informatyzacji Ochrony Zdrowia. W czteroosobowym komitecie sterującym znaleźli się dyrektorzy z CSIOZ i Ministerstwa Zdrowia oraz właśnie profesor Szafrański. Wcześniej ktoś osobę profesora próbował wplątać w sprawę krytycznej oceny przetargów CSIOZ (rzekomo napisał niekorzystną dla CSIOZ opinię na temat jednego z przetargów, czemu jednak zaprzeczał).
Sprawny system informatyczny dla sektora zdrowia to jednak ważny dla Polski projekt. Szarpaniny w CSIOZ mogą więc zostać w końcu ucięte przez rząd. Bo na razie podległe resortowi zdrowia centrum wydaje pieniądze głównie na doradztwo (a wcześniej na projekty pilotażowe). W sierpniu 2009 r. wybrano na doradcę w zakresie realizacji projektu platformy e-zdrowia konsorcjum pod wodzą Deloitte. Doradcy za usługi otrzymają prawie 18 mln zł brutto. A centralnego rejestru analizującego zdarzenia medyczne (RUM) nie ma od kilkunastu lat. Podobno rocznie tracimy przez to 2,5 mld zł. Gdyby te marketingowe wyliczenia (czynione na potrzeby uzasadnienia dużych wydatków na rejestr usług medycznych) potraktować poważnie, to przez te kilkanaście lat, od których mówi się o RUM straciliśmy już co najmniej 20 mld zł. I niestety będziemy tracić dalej, bo chaos panujący w służbie zdrowia jest na rękę wielu grupom interesów (od części lekarzy do farmaceutów). Poza tym kto uwierzy, że mogą być uczciwe kolejki do operacji, rejestracje wizyt, zaświadczenia i recepty na leki? (a takie cele przyświecają strategii e-zdrowia).
Wyniki kontroli UZP przekazane CSIOZ 10 i 11 września:
I. Kontrola następcza (znak KN/121/08) postępowania o udzielenie zamówienia publicznego przeprowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego pn.: Wykonanie zmian do Oprogramowania Informatycznego Systemu Statystyki Medycznej wraz z 4 miesięcznym Nadzorem Autorskim (znak CSIOZ/ZP/12/08):
Kontrola wykazała następujące naruszenia ustawy:
1.Określenie w przedmiotowym postępowaniu warunków udziału w postępowaniu w zakresie doświadczenia niewspółmiernego do przedmiotu zamówienia stanowi naruszenie art. 7 ust. 1 w zw. z art. 22 ust. 1 pkt 2 ustawy oraz art. 22 ust. 2 ustawy.
2. Zaniechanie zamawiającego w wezwaniu do uzupełnienia złożonej w postępowaniu przez wykonawcę Sygnity S.A. o dokumenty potwierdzające, iż wykonawca spełnia warunki w zakresie niezbędnego doświadczenia, stanowi naruszenie art. 26 ust. 3 ustawy.
W wyniku wniesionych zastrzeżeń od wyniku ww. kontroli oraz podtrzymania stwierdzonych naruszeń ustawy przez Prezesa UZP, Krajowa Izba Odwoławcza uchwałą o sygn. akt KIO/KD 26/09 z dnia 3 września 2009 r. uznała zastrzeżenia w zakresie naruszenia nr 1 za częściowo uzasadnione, a w pkt 2 za uzasadnione.
W piśmie z dnia 10 września 2009 r. Prezes UZP poinformował zamawiającego o ostatecznym wyniku kontroli, stwierdzając, iż odstępuje od podtrzymanego w odpowiedzi na zgłoszone zastrzeżenia naruszenia art. 7 ust. 1 w związku z art. 22 ust. 1 pkt 2 oraz art. 22 ust. 2 ustawy Prawo zamówień publicznych ze względu na nieadekwatny warunek udziału w postępowaniu, co do zakresu przedmiotowego wykonanych zamówień oraz odstąpił od stwierdzonego w toku kontroli i podtrzymanego w odpowiedzi na zastrzeżenia naruszenia art. 26 ust. 3 ustawy. W odniesieniu do naruszenia art. 7 ust. 1 w zw. z art. 22 ust. 1 pkt 2 ustawy oraz art. 22 ust. 2 ustawy ze względu na nieadekwatny warunek udziału w postępowaniu pod względem wartości, Prezes UZP podtrzymał stwierdzone naruszenie.
II. Kontrola następcza (znak KN/122/08) postępowania o udzielenie zamówienia publicznego przeprowadzonego w trybie zamówienia z wolnej ręki pn.: "Wykonanie rozbudowy Informatycznego Systemu Statystyki Medycznej" (znak CSIOZ/ZP/3/08):
Kontrola wykazała następujące naruszenia ustawy:
1. Udzielenie zamówienia w trybie z wolnej ręki na podstawie art. 67 ust. 1 pkt 5 lit. b ustawy z naruszeniem przesłanki wyboru trybu, co również stanowi naruszenie art. 10 ust. 1 ustawy. Kontrola wskazał, iż niniejsze postępowanie winno było zostać unieważnione przez zamawiającego na podstawie art. 93 ust. 1 ust. 1 pkt 7 ustawy, gdyż było obarczone wadą uniemożliwiającą zawarcie ważnej umowy w sprawie zamówienia publicznego.
2. Zamieszczenie ogłoszenia o udzieleniu zamówienia w Biuletynie Zamówień Publicznych w terminie 6 miesięcy od zawarcia umowy w sprawie zamówienia publicznego stanowiące naruszenie art. 95 ust. 1 ustawy.
3. Dokonanie przez zamawiającego niewłaściwego opisu przedmiotu zamówienia powodującego nieuzasadniony podział zamówienia na części oraz zaniżenie jego wartości naruszające art. 29 ust. 1 ustawy w zw. z art. 32 ust. 2 ustawy.
W wyniku wniesionych zastrzeżeń od wyniku ww. kontroli oraz podtrzymania stwierdzonych naruszeń ustawy przez Prezesa UZP, Krajowa Izba Odwoławcza uchwałą o sygn. akt KIO/KD 25/09 z dnia 3 września 2009 r. wyraziła opinię, iż zastrzeżenia wniesione przez zamawiającego nie zasługują na uwzględnienie.
W piśmie z dnia 10 września 2009 r. Prezes UZP poinformował zamawiającego o ostatecznym wyniku kontroli, stwierdzając, iż podtrzymuje w całości stwierdzone naruszenia.
III. Kontrola następcza (znak KN/36/09) postępowania o udzielenie zamówienia publicznego przeprowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego pn.: Wytworzenie Informatycznego Systemu Statystyki Medycznej wraz z przeniesieniem praw do oprogramowania systemu i dokumentacji (znak CSIOZ/ZP/16/07):
Kontrola wykazała następujące naruszenia ustawy:
1. Dokonanie oszacowanie wartości zamówienia z naruszeniem art. 32 ust. 1 i 4 ustawy, co w konsekwencji doprowadziło do naruszenia art. 32 ust. 2 ustawy i art. 7 ust. 3 ustawy. Powyższe wskutek dokonania przez zamawiającego podziału zamówienia na części i tym samym zaniżenia jego wartości doprowadziło do uniknięcia stosowania przepisów ustawy, których stosowanie jest uzależnione od przekroczenia przez wartość zamówienia kwot określonych na podstawie przepisów wydanych w oparciu o art. 11 ust. 8 ustawy, co stanowi naruszenie wprost zasady wyrażonej w art. 32 ust. 2 ustawy.
2. Nierzetelne dokumentowanie postępowania przez zamawiającego naruszające dyspozycję art. 96 ust. 1 ustawy Prawo zamówień publicznych w związku z § 2 pkt 17 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 19 maja 2006 r. w sprawie protokołu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego (Dz. U. z 2006 r. Nr 87, poz. 606).
3. Ujawnione w trakcie kontroli zaniechanie polegające na nie zamieszczeniu w Biuletynie Zamówień Publicznych ogłoszenia o udzieleniu zamówienia skutkujące naruszeniem dyspozycji zawartej w art. 95 ust. 1 ustawy Prawo zamówień publicznych.
W wyniku wniesionych zastrzeżeń od wyniku ww. kontroli w zakresie pkt 1 oraz podtrzymania stwierdzonych naruszeń ustawy przez Prezesa UZP, Krajowa Izba Odwoławcza uchwałą o sygn. akt KIO/KD 27/09 z dnia 4 września 2009 r. wyraziła opinię, że uwzględnia wniesione zastrzeżenia częściowo w odniesieniu do pkt 1 informacji o wyniku kontroli doraźnej w zakresie naruszenia art. 32 ust. 1 i 2 ustawy. W piśmie z dnia 11 września 2009 r. Prezes UZP poinformował zamawiającego o ostatecznym wyniku kontroli, stwierdzając, iż w odniesieniu do pkt 1 informacji o wyniku kontroli w zakresie naruszenia art. 32 ust. 4, art. 7 ust. 3 oraz art. 97 ust. 1 pkt 7 ustawy podtrzymuje stwierdzone naruszenia.
14 września 2009 4:12
|
Wyślij link
|
Drukuj
|
Pobierz jako PDF
|



tytuł komentarza
autor
komentarz
Kod z obrazka (wymagany)
# select Szafrański from IT_MARKET_ARCHIVES;
# 1 record found:
Szafrański, Bolesław, Bonair, spółka, początek lat 90-tych.
1. projektowanie, tworzenie, wdrażanie i serwisowanie oprogramowania
2. testowanie oprogramowania
3. sprzedaż oprogramowania
Zrozumiałe są punkty 1. i 2. ale dlaczego CSIOZ wymaga certyfikatu na sprzedaż oprogramowania? Przecież przedmiotem zamówienia nie jest kupno gotowego oprogramowania tylko jego opracowanie i wdrożenie.
Ma rację autor artykułu twierdząc, że CSIOZ nie potrafi robić przetargów.
Odsyłam do artykułu w Rynku Zdrowia "Kurs na e-recepty: są sternicy, potrzebny statek do wielkiej żeglugi w sieci".
Oto fragment artykułu: "Przedstawiciel CSIOZ wyjaśnia, że została nawiązana współpraca z Narodowym Funduszem Zdrowia, aby CSIOZ oraz NFZ w kontaktach roboczych mogły uzgadniać szczegóły prototypowego rozwiązania dotyczącego e-recept. Ale zarówno przedstawiciele Centrali Funduszu, jak również wielkopolskiego oddziału, gdzie ma być prowadzony pilotaż, przyznają, że póki co, oficjalne informacje do nich nie dotarły.
– Po konsultacji z departamentem informatyki NFZ, informuję, że jak na razie NFZ nie partycypuje w projekcie e-recepty – przekazała portalowi rynekzdrowia.pl Magdalena Stawarska z Centrali NFZ.
W podobnym tonie wypowiada się Agnieszka Jankowska z wielkopolskiego oddziału Funduszu: – Konkretne, oficjalne informacje nie zostały nam przekazane – mówi krótko rzeczniczka oddziału."
"zrealizowanie co najmniej jednego systemu informatycznego wspomagającego wystawianie recept lub rozliczania z NFZ, wdrożonego w conajmniej 10 lokalizacjach"
"Podczas sesji otwarcia ofert przetargowych w dniu 18 wrzesnia 2009r., Zamawiajacy
poinformował, iż w przedmiotowym postepowaniu zostały złożone 4 oferty oraz podał:
nazwy i adresy Wykonawców, informacje dotyczace ceny i terminu wykonania zamówienia.
Po otwarciu ofert Zamawiajacy powział informacje o tym, iż w przedmiotowym
postepowaniu, w wyznaczonym terminie wpłyneły jeszcze dwie inne oferty.
W zwiazku z powyższym postepowanie obarczone jest wada uniemożliwiajaca zawarcie
ważnej umowy w sprawie zamówienia publicznego."
Jeśli to prawda - to świadczy o totalnym upadku projektow w CSIOZ. Centrum nie jest w stanie zapanowac nad wlasną korespondecją!!!