Informatyka jak kiełbasa wyborcza

Komentator

Mamy prawdziwy wysyp przetargów informatycznych przed wyborami. Nie bez kontrowersji...

REKLAMA

Każdy (kto zna rynek publiczny) wie, że wybory mają zasadniczy wpływ na zakupy informatyczne. Zazwyczaj tuż przed następuje zadziwiający wysyp postępowań, a po wyborach mamy do czynienia z tak zwaną plażą. Zasada ta, jak udowodniły ostatnie miesiące, sprawdza się także w samorządności lokalnej. Dzięki zbliżających się wyborom cudownemu odblokowaniu uległy przygotowywane od lat projekty finansowane ze środków unijnych (głównie Regionalnych Programów Operacyjnych). Efekt wyborczy spotęgowany został przez fakt, że wydatkowanie pieniędzy unijnych jest powodem do dumy i chwały nawet przy niskiej wartości czy skuteczności społecznej samego projektu. Unijne euro jest traktowane jako kasa z nieba. Jeśli my jej nie wydamy, to wyda ją inne miasto lub region. Jeśli nie zostanie w Polsce, to trafi np. do Greków. Tak myślą nie tylko samorządowcy, ale - co w tym przypadku ważniejsze - ich wyborcy.

Duże i małe


Wysyp zakupów informatycznych w samorządności zmienił obraz mizernego rynku publicznego z poprzednich kwartałów. Projekty unijne w miastach i regionach są o rząd, a czasem dwa rzędy wielkości większe niż tradycyjne zakupy tych instytucji. Zwykły budżet IT urzędu marszałkowskiego wahał się na poziomie 2-3 milionów złotych. Te same urzędy realizują dziś projekty, w ramach budowy tak zwanego Społeczeństwa Informacyjnego, po kilkadziesiąt milionów. To jest prawdziwa rewolucja dla tych organizacji i dla rynku. I jest o czym pisać...

Zacznijmy od Dolnego Śląska. Największym pojedynczym strzałem we Wrocławiu jest tak zwany ITS (Intelligent Transport System) czyli system sterowania ruchem. Po w miarę sprawnym dialogu konkurencyjnym nastąpił przydługi okres oczekiwania na SIWZ. Typowany na zwycięzcę IBM nie złożył oferty i górą jest WASKO. Skala kontraktu spowodowała nagły skok akcji tej spółki na GPW.  

Drugi gigantyczny projekt wrocławski to system edukacyjny podzielony na dwa postępowania (infrastruktura i system). Tam z treści SIWZ było jednoznacznie widać, że klient chce dostać konkretne komponenty technologiczne konkretnych producentów. Z kolei w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego pięć wyselekcjonowanych w dialogu firm czeka na ostateczny SIWZ na duży portal regionalny (e-Dolny Śląsk). Ciekawe kto go ostatecznie „opracuje”. Lista kandydatów jest znana...

W Kujawsko-Pomorskim przygotowywany jest cały pakiet dużych projektów regionalnych. Przed wyborami „wypuszczono na rynek” to, co było najłatwiejsze do zakupu, czyli sprzęt. Ku mojemu zdziwieniu, wyszły dwa duże przetargi - oba nieustawione pod żadnego konkretnego producenta. Jeden na tablice multimedialne dla szkół. Drugi na serwery dla Jednostek Samorządu Terytorialnego. W obu doszło do rzezi cenowej, co jest ostatnio prawdziwą rzadkością.

W ostatnich tygodniach do liderów doszlusowało Łódzkie. W jednym postępowaniu znalazło się sześć zadań projektu Zintegrowanego Systemu e-Usług Publicznych (Wrota Regionu Łódzkiego). Zrobił się całkiem pokaźny przetarg. Po przeczytaniu SIWZ widać, że „grzebano” w nim niemiłosiernie. Ciekawe ile wpłynie ofert.

Największy i najbardziej „szemrany” przetarg zrobiło Mazowsze. Tu ze względu na wyjątkową ślamazarność urzędu marszałkowskiego, regionalne projekty unijne trafiły do realizacji do Geodety Wojewódzkiego. Ten całą infrastrukturę (w tym sześćset serwerów) kupuje w jednym ustawionym pod DELL postępowaniu. Nawet Krajowa Izba Odwoławcza przyznała to w swoim orzeczeniu, co jest dziejowym precedensem.

Toczy się też wiele mniejszych, liczonych w pojedynczych milionach postępowań (np.: PIAPy w Warmińsko-Mazurskim, w tym jeden właśnie zakończony duży projekt za blisko 20 mln zł, w którym oczywiście także wpłynęła tylko jedna oferta).  W przygotowaniu jest kilkanaście kolejnych gigantów, ale te już zdyskontuje kolejna władza.

Doradcza patologia


Ważnym elementem unijnych projektów jest biurokracja. Wszystkie projekty unijne wymagają pisania stert kwitów. Dla przykładu wniosek o dofinansowanie musi być uzupełniony o Studium Wykonywalności. To pokaźne, sformalizowane przez przepisy unijne opracowanie zawierające takie kwiatki jak analizę wpływu projektu na środowisko czyli analizę finansową wariantów. W rezultacie zdecydowana większość urzędów zleca pisanie tych kwitów na zewnątrz. Potem często zleca też obsługę projektową, logistyczną i promocyjną. To działa tak od lat i na rynku urosła cała gama firm specjalizująca się w tego typu konsultingu okołounijnym (takie zlecenia czasem realizują też różne organizacje jak "Miasta w Internecie" czy "Szczeciński Park Naukowo-Technologiczny").

 

Firma doradcza uzyskuje duży wpływ na kształt SIWZ, a często pisanie SIWZ jest elementem umowy. Nie muszę chyba tłumaczyć, czym to się kończy.

Każdy liczący się integrator ma swoich "zaprzyjaźnionych konsultantów", którym dopłaca do przetargów na obsługę projektów. Rzadko dostają kasę z góry. Częściej jest to procent od wygranego przez integratora kontraktu. I tak to działa w 90 proc. znanych mi przypadków.

Tak też było w jednym z ostatnio zakończonych projektów na Mazurach, gdzie konsultant wygrał kontrakt na konsulting i miał plan odbić to sobie przy projekcie. Niestety trafiła kosa na kamień bo klient miał innego faworyta. Doszło do gorszących scen przy ostatecznej redakcji SIWZ i w trakcie przetargu.

Doradca zaczął działać wbrew prośbom od swojego klienta, co doprowadziło do kuriozalnej sytuacji. Posunęło się nawet do rozpuszczania plotek celem unieważnienia przetargu. Podobnej lewizny można się spodziewać w Świętokrzyskim, gdzie właśnie drukują SIWZ.

Autor pracuje na stanowisku kierowniczym w firmie informatycznej. Na jego prośbę nie ujawniamy nazwiska. Tekst jest materiałem komentarzowym. Zapraszamy do dyskusji.

 


7 listopada 2010 22:27

dodajdo Wyślij link Drukuj Pobierz jako PDF

uwaga: NGI sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii internautów. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, obraźliwe, wulgarne, naruszające zasady współżycia społecznego albo naruszające prawa NGI sp. z o.o. lub innych podmiotów może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.

tytuł komentarza

autor

komentarz

Kod z obrazka (wymagany)


Informatyka jak kiełbasa wyborcza J_24 (8 listopada 2010 6:43)
Nooo ciekawa analiza.
W jednym sie z Panem zgadzam: "doradztwo" w Polsce to patologia. Takie uklady nie zdarzaja sie (a przynajmniej na taka skale) w innych krajach UE.
Informatyka jak kiełbasa wyborcza Anonim (8 listopada 2010 10:56)
"Z kolei w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego pięć wyselekcjonowanych w dialogu firm czeka na ostateczny SIWZ na duży portal regionalny (e-Dolny Śląsk). Ciekawe kto go ostatecznie „opracuje”. Lista kandydatów jest znana..."
To stara metoda "światłych" włodarzy Wydziału Wdrażania Technologii Informacyjnych - ogłosić przetarg dwu etapowy a następnie schować głowę w piasek. Przecież podobnie było w przetargu na doradcę technicznego dla DSS. Firmy przeszły sito a następnie ponad pół roku czekały na SIWZ-a. A dyrektor WWTI gorączkowo poszukiwał kogoś, kto mu SIWZA spłodzi ...
I teraz pewnie jest podobnie - wyłoniono firmy, ale nie ma SIWZA i nie ma jelenia, który by chciał go napisać ... No bo jeśli w zarysie opisu przedmiotu zamówienia w zakresie szkoły gimnazjalne dokument wymaga listy szkół z województwa świętokrzyskiego ...
Informatyka jak kiełbasa wyborcza Anonim (8 listopada 2010 11:50)
Kolega zapewne pominął temat udzielenia zamówienia na projekt - Pakiety oprogramowania dla wzajemnej współpracy platform - projekt "Turystyka w siodle - infrastruktura innowacyjnego i unikatowego produktu turystycznego" firmie LTC - wieść gminna niesie że i Comarchowi upadło coś ze stołu po tym jak narozrabiał protestami ....
podobno były tam bardzo tendencyjne kryteria oceny takie jakie LTC najbardziej lubi czas realizacji ...
Kluza zniknął z pierwszej strony ngi Anonim (8 listopada 2010 22:26)
czy zawarł Pan lub Sovereign Capital porozumienie z IDM?
Informatyka jak kiełbasa wyborcza Obi Wan (9 listopada 2010 9:37)
jesli mowimy o Dolnym Slasku, to najciekawsze jest chyba ogloszenie przetargu na DSS w trybie DBOT bez asysty projektowej bo przetargu na to nie widze. Chyba ze jakas maja "z wolnej raczki"

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nadzoruje wydatkowanie unijnych środków.